Czytelnia

Szukam książek, które zostaną ze mną na dłużej

Chcę by mnie wzruszały i bawiły, żeby pokazywały coś ważnego, nawet jeśli niewygodnego. Rzadko sięgam… po głośne nowości, choć robię wyjątek dla ulubionych autorek. Cenię sobie tytuły, które mnie inspirują, pokazują coś nowego, coś, czego się nie spodziewałam. Zawsze zabiorę ze sobą te, które zachwycają tym, jak są wydane, dopracowane, przemyślane w każdym szczególe. Lubię wracać też od czasu do czasu do książek, które już czytałam, czasami nawet kilka razy. To taki rodzaj lektury, która zabiera mnie w znajome kąty, po to by jeszcze raz podarować pocieszenie albo mądre słowa.

Dla tych książek, które  mnie zachwyciły, zatrzymały, zdobyły  moją uwagę, piszę krótkie rekomendacje.

Ursula K. Le Guin

Grobowce Atuanu

Drugi tom słynnego cyklu Ziemiomorze (możesz przeczytać najpierw pierwszy tom, czyli Czarnoksiężnika z Archipelagu, ale nie musisz). Opowieść o dziewczynce wybranej na kapłankę starożytnego kultu, która wdraża się w nowe obowiązki, ucząc się życia we wspólnocie religijnej. To, co dostaje, to, co traci i to, czego nie może odrzucić, kształtuje jej świat. Wszystko zakłóca przybycie intruza. 

W opisie, jaki znajdziesz w księgarniach internetowych dominuje perspektywa intruza, czyli Czarnoksiężnika z Archipelagu, ale w żaden sposób nie oddaje to specyfiki tej opowieści. To klasyczna podróż bohaterki, która musi zejść w głąb, w ciemność, pomiędzy zmarłych i milczących, żeby rozpoznać siebie i swoją drogę.

Czy przychodzi jej to łatwo? Ależ skąd. Czy pragnie tej zmiany? Niekoniecznie. Czy będzie to dla niej bezpieczne? Nigdy nie jest. A jednak sprawdzenie, co kryje ciemność i czym są tytułowe grobowce jest jej wyzwoleniem. 

Przekład Piotra Cholewy

Stéphanie Vernet

Książka

Kto za tym stoi

Jak powstaje książka? Otóż właśnie tak! I co najważniejsze, wszyscy, którzy za tym stoją, są niezbędni, zaangażowani i mają swoje określone zadania. Niby to wszystko wiem, znam proces powstawania książek od podszewki, ale i tak dowiaduję się nowych rzeczy z notek na każdej rozkładówce. Z kolei w ilustracjach zawarte są informacje mniej oczywiste – jak bardzo zagubiony jest na premierze własnej książki autor, jak wiele jest miejsc, gdzie można czytać i ile pozycji przy tym przyjąć. No i że przy powstawaniu książek niezbędne są psy!

Widnokrąg 2024

Przekład Anny Nowackiej-Devillard

Klaudia Pieszczoch

Wysokie niebo nad Madrytem

„Życie jak w Madrycie”, mówiło się, kiedy byłam mała. Wtedy oznaczało to luksusy, elegancję i próżniacze przyjemności. Czytając „Wysokie niebo nad Madrytem”, dostajemy inną odpowiedź, i cóż, tyle chyba mogę zdradzić, chciałaby się tak samo wieść życie pełne siebie, spędzać czas na tertuliach, pić kawę w bezpretensjonalnych barach, mieszkać w mieście, którego miejskość to lokalność, wspólnota, wielokulturowość, niezależność i bezpruderyjność. 

Lubię w tej opowieści detale i cytaty, ptaki, kwiaty, kolory i zapachy, nieoczywiste i nieturystyczne miejsca, do których docieramy razem z autorką, ale przede wszystkim to, jak każdy oddech miasta, każde drgnienie jego tkanek, jest zauważone i przytrzymane, byśmy mogli je choć przez chwilę poczuć i docenić. 

Czarne 2026

Robin Wall Kimmerer

Pieśń Ziemi

Rdzenna mądrość, wiedza naukowa i lekcje płynące z przyrody

Niezwykła książka, w której badaczka, przyrodniczka, członkini plemienia Potawatomi, pokazuje, jak to, co wiemy z różnych źródeł poznawania świata – nauki, tradycji, doświadczenia i zachwytu – łączy się w spójną całość i wcale się wzajemnie nie wyklucza, więcej nawet może pomóc nam spojrzeć dużo szerzej na świat, w którym żyjemy i dzięki któremu funkcjonujemy. 

Opowieści ułożone według cyklu prac rolniczych (sadzenie, pielęgnacja, zbiory, zaplatanie, palenie) prowadzi nas przez zachwycający świat przyrody obserwowanej i współ-obecnej przez stulecia, badanej z wrażliwością i uważnością, opisywanej jak najbliższa istota, a wszystko to bez uproszczeń, infantylizacji, antropomorfizmu czy obsesyjnej chęci udowodnienia swojej racji.

Opowieści o poziomkach czy turówce w jakiś tajemniczy sposób współdzielimy z autorką.

Przekład Moniki Bukowskiej

Znak Literanova 2020

Olga Tokarczuk

Dom dzienny, dom nocny

Pierwszy czytałam Prawiek, tuż po premierze i często do niego wracałam oszołomiona zupełnie nową narracją. Później dobrze się bawiłam przy Prowadź swój pług przez kości umarłych, to kolejna książka Tokarczuk, którą lubię. Ale zdecydowanie najchętniej wracam do Domu dziennego, domu nocnego. To powieść domowa i lokalna, dygresyjna, a jednocześnie bogata w opowieści, trochę codzienna, trochę niecodzienna, miejscami niesamowita, miejscami absurdalna. Sny, przepisy, rozmowy, wspomnienia zebrane tak jak w domowym albumie, pomieszane, zabałaganione, pomylone, odnalezione po latach. Czy tak było naprawdę, już nikt nie pamięta. Ale właśnie do tego uparcie wraca narratorka i szuka związków głębszych niż przypadek.

Kinga Dunin napisała w swojej recenzji, że w tej książce Tokarczuk odnalazła swój głos – i ja się z tym zgadzam. Do tego ten tytuł, odczytuję go jako hołd dla Marii Dąbrowskiej. 

Ruta 1998

Katherine May

Zimowanie

Moc odpoczynku i wyciszenia, kiedy wszystko idzie nie tak

Mój egzemplarz tej książki potraktowałam jak notatnik – podkreślenia, wykrzykniki na marginesach, notatki – odesłania do własnych doświadczeń i innych lektur. Autorka pisze, że chciałaby tą książką odzyskać i znormalizować okresy, kiedy jesteśmy w wycofaniu, w wyciszeniu, w zimowym (pół)śnie, kiedy bardziej niż do świata potrzebujemy być do siebie. I udaje jej się to wyśmienicie. Łączy opowieść o swoich doświadczeniach z praktykami różnych kultur (głównie północy) i epok, by pokazać że podobnie jak cały świat przyrody potrzebujemy zimowania by się zasilić i zebrać siły do wzrostu, kwitnienia i owocowania. 

Lektura nie tylko na zimowe, ciemne miesiące, ale również czas „kiedy wszystko idzie nie tak”. 

Przekład Doroty Anny Kamińskiej 

Znak Literanova 2023

Elizabeth Gilbert

Wielka magia

Odważ się żyć kreatywnie

Książka dla tych, którzy potrzebują zachęty, ośmielenia, by znaleźć w swoim życiu miejsce – czas i właśnie śmiałość – na to by tworzyć. Gilbert nie pisze jej dla tych, którzy mówią światu wprost: Jestem artystką. Jestem pisarzem. Jestem primabaleriną. Pisze ją dla tych, którzy tęsknią za tym, co lubili robić w dzieciństwie a dziś już może nie wypada? dla tych, co najchętniej robiliby codziennie zdjęcia, ale czy na pewno mam na to czas? Jest tyle ważniejszych spraw! Dla tych, co może by pisali piosenki o miłości, ale tylu Wielkich Prawdziwych Artystów było i jest w tej dziedzinie. Gilbert pyta, co ci szkodzi spróbować, czemu z tego rezygnujesz i dlaczego od razu stawiasz sobie tak wysoką poprzeczkę?

Ta książka rozbija mit o tym, że twórczość musi łączyć się z cierpieniem i udręką oraz mit Wielkiego Dzieła jako tego, które jako jedyne jest warte zachodu. Chcesz malować porcelanowe kotki to to rób!, mówi Gilbert. I choć wydaje się to proste, dla wielu takie nie jest. Gilbert odradza i fantastycznie argumentuje dlaczego NIE WARTO pasji zamieniać w pracę, czy też oczekiwać, że właśnie to – ukochane, twórcze, życiodajne zajęcie – ma nas też utrzymywać i płacić rachunki za prąd. Dlaczego mamy zajeździć ciężka orką naszą pasję?

Jest tu wiele rzeczy, które zostały ze mną na dłużej. Choćby to, co może dać zwykły prysznic i umycie głowy w czasie pisania, idee, które krążą po świecie i czekają na to, aż ktoś je wreszcie wyrazi, a także to dlaczego nie należy traktować z nabożeństwem tego, co się napisało. Gilbert wielokrotnie odwołuje się do swoich doświadczeń i nie unika konkretów. Jest w tej książce energia, którą bardzo lubię. Wracam raz na jakiś czas i polecam każdej osobie, która chciałaby zacząć żyć twórczo. 

Przekład Bożeny Jóźwiak

Rebis 2015

Davide Cali i Sebastien Mourrain

Top Car

Historia Marcela, który spełnił swoje marzenie. Marcel ma kota, śmieszny kapelusz i piżamę w paski. I marzy o pięknym aucie, reklamowanym jako najładniejsze, najszybsze, uwielbiane. Marcel zrobi naprawdę wiele, żeby je zdobyć.
Do tego momentu można by powiedzieć, że ta opowieść to pochwała determinacji, pracowitości, postawy „spełniam swoje marzenia”. To, co wydarza się w opowieści później… Czytałam ją na głos kilka razy różnym osobom i reakcje są bardzo ciekawe. Mnie się już dużo mniej marzy pięknych rzeczy po tej książce – łatwiej się rezygnuje z kupowania, gdy się pozna Marcela. 

Przekład Pawła Łapińskiego

Kinderkulka 2019

Etgar Keret

Siedem dobrych lat

Zbiór kilkustronicowych opowiadań, choć może należałoby napisać miniatur, subtelnych, zaskakujących, wzruszających i z suspensem. Osobistych, ale Keret nie bawi się tu we wspominki albo „rejestrowanie okruchów codzienności”. Bierze codzienność i niecodzienność życia we współczesnym Izraelu i przenosi na warsztat fikcji. Jego niezwykłe oko narratora, które obraca się w każdą możliwą stronę tworzy opowieść, która już nie jest wspomnieniem miłego gościa z innego kraju z trudna sytuacją polityczną. Keret doskonale unika patosu, wielkich słów, gromkiego tonu. A jednocześnie potrafi opowiedzieć o najważniejszych sprawach.

Przekłąd Agnieszki Maciejowskiej i Mai Lavergne

W.A.B. 2014

Sylwia Stano

Chłopiec z ulicy niepoprawnej i czarny kucyk

Lubimy Kucyka od pierwszego zdania. Lubimy, kiedy zjada jabłko i wyjada owsiankę, lubimy, że tyle gada i ma swoje zdanie, i że bywa – najczęściej – niepoprawny. No i ten zimowy czas: łąka się chowa, śnieg pada, a potem topnieje, a na koniec przychodzi gwiazdka.

Urocza książka, do samodzielnego czytania przez 6-9 latków, chociaż ja bym czytała pierwszy raz wspólnie. Drugi raz pewnie też. 

W ofercie wydawnictwa Hokus Pokus jest kontynuacja: Chłopiec z ulicy niepoprawnej i kucyk​i dwa (2025)

Ilustracje: Patricija Bliuj-Stodulska

Hokus Pokus 2024

Czesław Miłosz

Dolina Issy

Piękna powieść o dzieciństwie i dorastaniu. Pisząc o tej powieści, zwykle literaturoznawcy są skupieni na tym by rozdzielić wątki autobiograficzne od fikcji, wskazać, które przeżycia są z autopsji Noblisty. Szczerze, kiedy czytam „Dolinę Issy”, guzik mnie to interesuje. Brzmi w tej powieści piękna polszczyzna, echa lektur szkolnych, echo magicznych wierzeń i zwyczajów, ale to, co jest fascynujące od pierwszych linijek to świat przyrody przywołany z tęsknoty i  wspomnień (Miłosz pisał „Dolinę Issy” w Paryżu z pobudek podobnych do tych, które kierowały Mickiewiczem by napisać „Pana Tadeusza”). To powieść o pamięci krajobrazu i krajobrazie pamięci. Warto wybrać się chociaż raz, również po to, żeby rozpoznać kiedyś swoją dolinę Issy. 

Znak 2026

Zofia Zaleska

Przejęzyczenie

Rozmowy o przekładzie

O pracy nad przekładami  opowiadają: Carlos Marrodán Casas, Andrzej Jagodziński, Małgorzata Łukasiewicz, Teresa Worowska, Magdalena Heydel, Ireneusz Kania, Piotr Sommer, Anna Wasilewska, Jerzy Jarniewicz, Ryszard Engelking, Jan Gondowicz oraz Michał Kłobukowski.

Ten wyśmienity zestaw rozmówców razem z dociekliwością i umiejętnością słuchania Zofii Zalewskiej przybliża fenomen zadania tłumacza („wiernie czy pięknie”), jego pozycję autora dzieła, ale też realia pracy nad książką i osobiste fascynacje ludzi od przekładu. Nie trzeba czytać po kolei, można zacząć od tej osoby, która przełożyła nasze ulubione książki. 

Nie miałabym nic przeciwko, żeby powstał kolejny tom z młodym pokoleniem tłumaczy. 

Czarne 2015

Anne Proulx

Kroniki portowe

Oto jedna z moich ukochanych książek od lat, nie umiem oddać starego, kieszonkowego wydania, ani oprzeć się nowemu tłumaczeniu.

Lubię w tej książce głównego bohatera, bez wielkich talentów i o nieśmiałym sercu. Lubię redakcję lokalnej gazety z wszystkimi jej „osiągnięciami” i własnym stylem, lubię siłę, urodę i niepospolitość miejsca, w którym toczy się akcja, lubię opisy węzłów, ktore otwierają każdy rozdział i detale, który trzymają tę opowieść niczym gwoździki napięty blejtram.

Jest to opowieść o dojrzewaniu i tożsamości, o układaniu się z życiem, o relacjach i bliskich osobach, które zmieniają nas i nasz świat, o społeczności, która tworzy własne legendy, rytuały i na co dzień zwyczajnie radzi sobie całkiem dobrze, w tym z niezwykłym żywiołem przyrody. 

To również mistrzowski pokaz jak pisać, jak kreować świat, jak wędrować z bohaterem i jak zatrzymać czytelnika do ostatniej strony. 

Przekład Pawła Kruka 

Rebis 2007 

(lub inne wydania)

Oriana Falacci

Kapelusz cały w czereśniach

Znana włoska dziennikarka w swojej (pośmiertnie wydanej) książce rekonstruuje i opisuje historię swojej rodziny. Pisze na podstawie gruntownej kwerendy źródeł,  dokumentów, gazet, zdjęć, listów, ale też dopowiada to, czego się domyśla, rozpoznaje, przeczuwa, dając czytelnikowi możliwość czytania czterech porywających, niezwykłych opowieści o życiu, miłości, pasji i wartościach. Opowieści skupione są wokół losów niezwykłych przodków autorki, a ona potrafi docenić, ile im zawdzięcza, kiedy byli odważni, kiedy byli zaangażowani i jak zmienili los swój i innych. W tle toczy się historia Włoch, Europy i świata, ale dla Fallaci tym razem liczy się przede wszystkim saga rodzinna.

Jest to opowieść pod wieloma względami niezwykła. Pazur, erudycja, dociekliwość i błyskotliwość znany z innych tekstów Fallaci tu zaprzęgnięte są i podporządkowane opowieści, dochodzą do głosu liryzm, czułość, poczucie humoru i duma. Fallaci pisze epos i nie ukrywa tego. Korzysta z tego, co podsuwa gatunek: są powtórzenia w narracji, nawroty i 'eskalacje’, są zwroty do czytelnika i długie, zawiłe opisy tego, co wydaje się narratorowi ważne.

Czuć od początku do końca, że to dzieło życia Fallaci, ale też podsumowanie jej własnego życia, mimo że 'tylko’ poprzez historie przodków. Tytułowy kapelusz nie został wybrany przez przypadek i ilustruje wspaniałą historię emancypacji i dostępu do literatury.

Do mnie ta książka trafiła kilka lat temu, kiedy zastanawiałam się, czy i jak zacząć pisać o swojej rodzinie. Sięgnąć głębiej niż tylko do dziadków, znaleźć, opisać pra i prapradziadków szerzej niż tylko imionami i datami.

Książka idealna na długie, ciemne wieczory. Nie będziecie żałować. A dla wielbicieli Włoch i włoskiej kultury – moim zdaniem – to lektura obowiązkowa.

Przekład Jarosława Mikołajewskiego i Moniki Woźniak

Wydawnictwo Literackie 2008

Marta Lipczyńska-Gil (tekst) Marta Ignerska (ilustracje)

Ferment w mieście

Wybuchowa, kolorowa i zbuntowana opowieść o owocach przemierzających miasto. Dla dzieci i nie dla dzieci. Wspaniale pokazuje jak się zmienia perspektywa, kiedy brawurowy tekst zostanie połączony z równie odważnymi i zaskakującymi ilustracjami. Polecam!

Książka nominowana do Literackiej Nagrody miasta stołecznego Warszawy. 

„Ferment” Lipczyńskiej-Ignerskiej to feerie fruktów frunących w furiach fraz (Roman Kurkiewicz)

Totalnie piękna masakra (Agnieszka Wolny-Hamkało)

Hokus-Pokus 2023 

Julia Fiedorczuk

Inne możliwości

Rozmowy z amerykańskimi poetami o poezji, ekologii i polityce

Sześć rozmów Julii Fiedorczuk, poetki, tłumaczki, badaczki ekopoetyki  z amerykańskimi poet(k)ami (!) o tym, co ważne: przyrodzie, języku, przyszłości.  To skromny objętościowo tom, ale przynosi czytelnikowi namysł nad tym, czym jest poezja w świecie, który, chcemy czy nie chcemy o tym myśleć, zmierza ku katastrofie klimatycznej, a zdecydowane działania by to zatrzymać są postrzegane jako wymysły albo aberracje.  Rozmówcy dobrani są celowo, nie ma tu największych czy najsłynniejszych, za to są ci, którzy o tym piszą, dyskutują, biorą udział w demonstracjach, jednym słowem nie pozwalają zapomnieć amerykańskiej publiczności o temacie. Ciekawe jest jak wywodząc się z różnych pokoleń, środowisk, stylów życia i pisania, w pewnym momencie każdej rozmowy mówią niemal to samo, choć oczywiście innymi słowami. Jest tu też o samym pisaniu, o stuporze twórczym, o ocenach i wartościach, z którymi żyjemy, o nadziei/zwątpieniu, naturze i jej żywiole. Jest tu też wiele odesłań, które mogą być inspirujące.

Jest w tych rozmowach i namysł, i liryzm, i konkret, i wsparcie. Jeden z rozmówców na zakończenie rozmowy mówi: Ty się za dużo martwisz. Nie martw się, po prostu rób, co do ciebie należy.

Wracam do tej książki regularnie. 

Katedra 2019

Leila Guerriero

Nitrogliceryna niepokoju

Reportaże, portrety, rozważania o dziennikarstwie

Oryginalny mocny głos. Wybór tekstów  argentyńskiej dziennikarki, która nie tylko świetnie pisze, ale też dokładnie wie, co chce powiedzieć. W świecie, w którym wydaje się że dziennikarstwo się (s)kończy(ło), czytamy tu teksty intensywne, nieodparcie obrazowe, pisane z nerwem a jednocześnie zupełnie pozbawione dydaktyzmu, patosu czy miałkości. Momentami też autoironiczne: „Jest pewne podobieństwo pomiędzy reporterem latynoamerykańskim a sprzętami gospodarstwa domowego, które mają wiele funkcji: kroją, siekają, mielą, mieszają, przetwarzają, robią sosy, zupy, soki”.

Przekład Bogumiły Lisockiej-Jaegermann oraz Beaty Szady

Dowody 2023

Sara Ahmed

Przewodnik feministycznej psujzabawy

Zacznę od sytuacji, jaka mi się przydarzyła na spacerze ze znajomymi. Jedna z koleżanek przyznała się, że nie umie pływać. Jako dziewczynka została wrzucona na głęboką wodę. Pytam, czy to były tzw. końskie zaloty? Tak. Jakiś chłopak złapał ją i popchnął. A jak się jej udało uratować? W panice złapała za nogę koleżankę, która umiała pływać,  i niestety ciągnęła ją na dno.
Na to moi koledzy bardzo się ożywili. Tłumaczyli jeden przez drugiego, jakie to było niebezpieczne, jak toną ratownicy, co ona powinna była zrobić inaczej. Przerywam pytaniem, czy możemy najpierw ustalić, kto od początku zachował się w tej sytuacji nieodpowiedzialnie? Cisza.
Tak, jestem feministyczną psujzabawą. I nie żałuję. 
Sara Ahmed w swojej książce nazywa te mikrosytuacje, w których uśmiechamy się do nieśmiesznego, jesteśmy pouczane, strofowane, uciszane, a sprzeciw zawsze uważany jest za przesadny, niegrzeczny, niestosowny („oj, nie umiesz się bawić”, „oj, już nic miłego nie można powiedzieć” itd). Do tego autorka daje wiele wskazówek i wsparcia w tym trudnym zadaniu nazywania rzeczy po imieniu.
Warto wstąpić do tego klubu. 
 
Przekład Magdaleny Kunz 
Krytyka Polityczna 2023 

Ursula K. LeGuin

Nie ma czasu

Myśli o tym, co ważne

Zapiski starej, mądrej i utalentowanej kobiety, które przywracają proporcje rzeczom ważnym i nieważnym. Forma krótkich artykułów, zapisków internetowych na blogu dopuszcza pewną mozaikowość, w książce wpisy zebrane są w bloki tematyczne: starość, literatura, złożoność świata i radości oraz sprawy kocie. 

Czytałam to pierwszy raz na wakacjach, leżąc na kocu pod gruszą, niespiesznie, ale jednak z  zachłannością. Było to trochę jak odwiedziny u stryjecznej babki, która mimo że się nie znamy zbyt dobrze, jest szczera, dowcipna, mówi, co myśli i częstuje porządnie zaparzoną herbatą, wciąż cieszy się życiem i uwielbia koty.

Nie chciałam kończyć tej wizyty. 

Kupuję tę książkę czasem na prezent. Nie zawodzi. To lektura, z której można wziąć co się chce, życzliwą żartobliwość, refleksje o świecie, pogodę ducha, ciekawe pytania, siłę charakteru. Można ten prezent sprawić też sobie. 

Przekład Piotra W. Cholewy

Prószyński i S-ka 2019

Adrienne Rich

Eseje zebrane

Kultura, polityka i sztuka poezji

Żarliwa feministka, niepokorna myślicielka, polityczna wizjonerka, pisze o Rich polski wydawca. Dodałabym do tego mistrzyni zniuansowanych argumentów, bezlitosna krytyczka literackich fałszerstw, mistyczka w obserwowaniu świata. Książka do czytania na lata, bogata w zdania do przemyślenia, myśli znajome a dotąd nieuchwytne, piękne przeżycia i refleksje do których, można wracać po wielokroć by za każdym razem znaleźć coś nowego. Nie trzeba czytać po kolei, nie trzeba czytać od razu wszystkiego, książka w poprzek wielu przyzwyczajeń i norm. Uwielbiam!

Przekład Kai Gucio

Karakter 2024

Linda Nochlin

Dlaczego nie było wielkich artystek?

Tytułowe pytanie zadaje w słynnym eseju Linda Nochlin. Po czym rozprawia się z mitem, że liczy się jedynie (wielki) talent, że samotnicze uprawianie sztuki może przynieść sukces oraz że szkoły artystyczne, grupy i pracownie to jedynie dodatek do bycia artystą. przy okazji lektury można sobie wiele rzeczy związanych z pracą artystyczną przemyśleć, no i docenić tych nielicznych ojców, którzy wsparli swoje utalentowane córki i wpuścili je do swoich pracowni, dzięki czemu dzisiaj odpowiedź na pytanie, dlaczego nie było wielkich artystek nie jest wcale jednoznaczna.

Esej został wydany w Polsce pięćdziesiąt (!) lat po premierze. 

Przekład Agnieszki Nowak-Młynikowskiej

Smak Słowa 2023

Miranda July

Na czworakach

Intymna, intrygująca i do tego jednocześnie przejmująca i zabawna opowieść o zwrotnym punkcie w życiu czterdziestoletniej artystki, matki i żony.

W recenzjach podkreśla się wątek perimenopauzy, tego zwrotnego punktu, który July porównuje do skoku w przepaść, a którego doświadczy każda z nas, zadbają o to hormony i cykl życia kobiety.

A więc spada estrogen i spadają klapki z oczu.

Nagle niezwykle ostro brzmią pytania: a więc to jest całe moje życie? Nic lepszego już mnie nie spotka? Czym jest i gdzie jest to, czego tak bardzo potrzebuję, a co odpuściłam, zaniedbałam w imię rodziny, macierzyństwa, obowiązków?
Czego z całego arsenału kobiecości tak naprawdę potrzebuję, a co robiłam w imię oczekiwań społecznych? Czego tak naprawdę chcę dla siebie? I jak po to sięgnąć, jeśli do tej pory wszyscy inni na czele z dziećmi (o co też zadbały hormony) byli ważniejsi?

Nie będę streszczać fabuły, w której kilka razy dochodzi do wspaniałej wolty w poprzek naszych przyzwyczajeń i oczekiwań. Chcę podkreślić tylko niebagatelną rolę, jaką pełni w tej historii „własny pokóĵ”. Każda z nas może taki mieć, tylko… no właśnie.

Czytajcie Mirandę July!

Przekład Kai Gucio

Pauza 2024

Sylwia Krachulec

Ciesz się

Ciesz się w sposób radykalny – ze wszystkiego wokół. Ciesz się w sposób  afirmujący  siebie i cały świat. Ciesz się również z tego, co trudne czy wymagające. Ciesz się z tego, co pozornie błahe. 

Tekst zbudowany na zasadzie dziecięcej wyliczanki, dla dorosłego ucha brzmi jak litania do losu, do życia:  „każdą podjętą próbą/każdą znalezioną zgubą”. Czy to nie przypomnienie, że warto być wytrwałym, ale tez i o tym, że ważniejsze niż cel, jest dojście do niego? „każdym nowym początkiem, każdym w kubku wrzątkiem” – czy to nie najlepsza zachęta, by usiąść jeszcze raz z kubkiem kawy i otworzyć nowy zeszyt i znów zacząć pisać?

Temu tylko pozornie prostemu tekstowi towarzyszą ilustracje, czasem abstrakcyjne, czasem bajkowe, ale wszystkie utrzymane w spójnej stylistyce grafik rysowanych cienkopisem. Faktury, organiczne i niezwykle precyzyjne, dopełniają całości. Każda ilustracja to osobna opowieść, choćby o Małpach, które rozmawiają ze sobą, zażywając jednocześnie kąpieli. 

Książka dla dzieci i nie dla dzieci.  Szczepionka na zwątpienie, cynizm i przesyt. 

Widnokrąg 2026

Siri Hustvedt

Lato bez mężczyzn

To nie jest najbardziej ceniona ani popularna powieść Siri Hustvedt, a jednak to moja  ulubiona książka tej autorki. Co zrobić, czasem tak jest, że skromniejsze narracje przemawiają do nas osobiście czymś szczególnym i tak jest tutaj. Fabuła jest prosta, oto mąż po trzydziestu latach małżeństwa proponuje „przerwę”, a nasza bohaterka po krótkim epizodzie w szpitalu psychiatrycznym wynajmuje dom w rodzinnej miejscowości, by dojść do siebie. W ten sposób zaczyna się tytułowe „lato bez mężczyzn” – trudno się w sumie dziwić, czemu bohaterka woli towarzystwo kobiet. Oto seniorki spotykają się by rozmawiać o książkach, oto nastolatki z warsztatów poezji przeżywają swoje dramaty, oto sąsiadka borykająca się z macierzyństwem i małżeństwem z pieniaczem. Do tego córka naszej bohaterki, jej matka i ona sama na bezdrożu swojego życia, nadwrażliwa, inteligentna, oczytana i sarkastyczna. Lubię je wszystkie, po prostu. 

Przekład Joanny Hryniewskiej

Świat Książki 2014

Alexis Pauline Gumbs

Niezatapialne

Czarny feminizm i ssaki morskie

Opowieść o ssakach morskich jako istotach niezłomnych, opiekuńczych, niezależnych, ich niezwykłych strategiach komunikacyjnych, zwyczajach w opiece nad młodymi, zdolności schodzenia na głębiny, słyszenia na odległość, honorowania więzi i przynależności do świata. 

Autorka, poetka, badaczka i aktywistka, łączy to ze swoistym manifestem wrażliwości, troski, ekologii, współodpowiedzialności i wspólnoty w świecie, który mógłby być wolny od wyzysku, kolonializmu, wojen.

Piękna lektura do czytania powoli, wspólnie, w namyśle i bliskości ze sobą i ze światem. 

Przekład Dominiki Wasilewskiej i Weroniki Zalewskiej

Współbycie 2024

Vivian Gornick

Przywiązania

Córka i matka, „obie uparte, wygadane, stęsknione za życiem, przywiązane do siebie nawzajem, niepogodzone. (…) Ich aktualne przygody przeplatają się w książce ze wspomnieniami autorki z dzieciństwa” pisze w posłowiu Julia Fiedorczuk i pokazuje kontekst społeczno-politycznej tej wspaniałej opowieści o relacji córki i matki, ale też stawania się intelektualistką i pisarką. 

Opowieść o poszukiwaniu własnej drogi bez uproszczeń i słodzenia uzupełniają scenki z życia kamienicy i sąsiadek w niej uwięzionych, zadziornych, goszczących kochanka za kochankiem, zastygłych w rolach lub przeciwnie szukających wyzwolenia. Do tego długie wędrówki po mieście, lektury i rozmyślania, no i tytułowe przywiązania i namiętności. 

Książka, której nie mogłam odłożyć. I którą czytam, kiedy chcę sobie przypomnieć, że można pisać o kobiecym losie , nie pisząc o ciążach, rodzeniu i wychowaniu dzieci, opiekowaniu się innymi i byciu ofiarą. 

Przekład Łukasza Witczaka

Filtry 2021

 

Margaret Atwood

Penelopiada

Wiktoriańscy tłumacze Odysei przypisali Penelopie cnoty czystości, wierności, posłuszeństwa. Atwood – zgodnie z nowym tłumaczeniem Odysei przez Emily Wilson – pokazuje ją jako inteligentną, sprytną, władczą kobietę, która nie daje sobą wodzić i siebie uwodzić. Atwood układa do tego tropy tak, by dało się odczytywać tę historię na różne sposoby.

Penelopa jest narratorką swojej biografii – rzeczową, choć też czasami złośliwą i ironiczną. Przedstawia swojego męża jako  gawędziarza, spryciarza i kobieciarza, swojego ojca jako nienawistnika i głupca, regularnie dogryza słynnej Helenie („Przypuszczam, że miała zwyczaj flirtować z własnym psem, z lustrem, z grzebieniem, z nogą łóżka. Nie mogła przecież wyjść z wprawy”).

Jej opowieść nie jest tak długa jak „Odyseja”, to skromna rekonstrukcja, skromna, ale niezwykle celna. 

Przekład Magdaleny Konikowskiej

Znak 2005

Maria Ekier

Królewna Bez

Kiedy jako dziewczynka rysowałam królewny razem z moją siostrą cioteczną chciałyśmy rozstrzygnięcia, która z nich jest lepsza. Ciocia przyjrzała się naszym rysunkom i powiedziała:
– Ta królewna nie ma nóg, a tej brakuje rąk.
No i wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się, że prawdziwe królewny muszą mieć wszystko. Dziś myślę, że dziewczynki intuicyjnie czują, że jest to niemożliwe. I dlatego rysują królewny bez szyi, zez nosa, bez stóp.

Słowo „bez” w słowniku synonimów stoi obok „pozbawiony”, ale i „nieobarczony”. I na tym napięciu zbudowana jest opowieść w niezwykłej książce „Królewna Bez” Marii Ekier. 

Piękna książka, która odwraca porządek. 

Hokus Pokus 2026

Tomasz Różycki

Złodzieje żarówek

Już na początku dostajemy sygnał, że trafiamy w środek opowieści, bo tak funkcjonuje pamięć – bez wyraźnego początku i końca. Jest to powrót  do życia w PRL, w moim przypadku do bloku przy ulicy Osiedlowej. Nie mieliśmy korytarza na ostatniej kondygnacji, ale piwnicę, do której nie znosiłam chodzić. Mnie również wysyłano, żeby zemleć kawę u sąsiadów. Każdy wiedział, który sąsiad pracuje w milicji, a który robi bimber. Nie będę wymieniać dalej podobieństw, bo nie o dokument czy reportaż chodzi w tej książce.  Narracja tej powieści żywi się pamięcią czytelnika, opowiada znajome, ale po swojemu, meandruje, zaczepia się o detale, wyolbrzymia, rozpływa się, gra z konwencją opowieści ludowej. Pięknie napisane, zgrabnie spięte w całość, świstoklik do czasów PRL. 

Czarne 2023

Emilia Chazerand i Aurelia Guillerey

Brat ze słoika

Czarująca opowieść o tym, po co nam rodzeństwo. Dydaktyzm schowany głęboko, prawa natury i tłumaczenie zasad rozrodu gatunku ludzkiego – nie tutaj, nie tym razem. Emilia Chazerand i Aurelia Guillerey opowiadają historię jedynaka, który ze sklepu spożywczego – ach ten pan Baratini, trochę magik, trochę artysta – przynosi słoik… z bratem.

Ten brat nie jest niemowlakiem, nie ma tu żadnych pieluch, żadnych śpioszek. Ten brat jest całkiem sporym, nieco irytującym, kręcącym się po domu, momentami zachwycającym bratem.

Lekkość tej opowieści, jej humor, i w tekście, i w ilustracjach, barwność i finezja mnie osobiście zachwyca. Jest tu dużo czytelniczych emocji i puenta! Ach, jaka puenta!
Dla dzieci od 4 lat do 99.

Przekład Pawła Łapińskiego

Kinderkulka 2019

John Boyne, Oliver Jeffers

Lekkie życie Barnaby'ego Brocketa

Tytuł jest ironiczny, a na pewno dwuznaczny, co jest ciekawym zabiegiem w książce dla dzieci.

Oto Barnaby Brocket, który przychodzi na świat i okazuje się, że jako jedyny na tej planecie nie podlega prawom grawitacji. I wydawałoby się, że mogłoby to być powodem do zachwytu, a co najmniej ciekawości ze strony bliskości, ale im – zwykłym, normalnym, takim jak wszyscy – to wyraźnie przeszkadza i frustruje. Co zrobić? Trzeba ruszyć w świat i znaleźć tych, którzy będą to akceptować.

Opowieść o byciu innym niż wszyscy, wewnętrznej zgodzie na to, wykorzystywaniu swojej indywidualności do pełni i lekkości w życiu. 

Książka szczepionka. Ważna lektura dla tych, co czują się inni od reszty. 

Przekład Tiny Oziewicz

Dwie Siostry 2013

Jenny Offill

Wydz. Domysłów

Notatnik, dziennik, powieść dygresyjna – tytułowe domysły w formie krótszych i dłuższych notatek układają się w opowieść o  zakrętach codzienności, małżeństwo, przeprowadzka, praca. Życie jakich wiele pokazane z rozbrajającą wrażliwością.

Lubię w tej książce to jak pozornie lekko jest zbudowana. Podoba mi się jak nieprzegadana jest, a jednocześnie jak głęboko i uważnie schodzi w głąb emocji i myśli w istotnych momentach. Autoironiczna i jednocześnie czuła wobec samej siebie, subtelna proza o życiu kobiety. 

Miałam na siebie różne pomysły. Przeważnie niesprawdzone. W dzieciństwie lubiłam pisać swoje imię wielkimi literami zrobionymi z patyków. 

Przekład Dobromiły Jankowskiej

Czarne 2021

Marie Aubert

Dorośli

Kameralna powieść o relacjach w rodzinie i wchodzeniu w wiek średni. Wakacyjny domek nad fiordem, dwie siostry na życiowym bezdrożu, kilka dni spędzonych razem. 

Jest tu i gorzki zawód tym, co się nie udało, i poczucie uciekającego czasu, i lekkomyślność, żeby nie powiedzieć brawura decyzji podejmowanych pod wpływem impulsu, i mikroprzykrości, jakie  najbliżsi robią sobie nawzajem, nie zdając sobie z tego sprawy. Rozmowy i uniki, decyzja, na jaki kolor pomalować fasadę, utarczki o miejsce do spania. Ogrom emocji podany w oszczędny sposób, a ich przesilenie przychodzi znienacka. 

Przekład Karoliny Drozdowskiej

Pauza 2019

Caitlin Moran

Jak być kobietą?

Autobiograficzna opowieść o wybojach dojrzewania znanej brytyjskiej autorki i komiczki. lektura tej książki to doskonała szczepionka na całe życie – czytasz Caitlin i już nie potrzebujesz kolorowych pism ani programów typu „Lady” , żeby odpowiedzieć sobie na tytułowe pytanie. Jest tu mieszanka tematów przyziemnych – czy na pewno musisz się depilować – i dużo trudniejszych, łącznie z macierzyństwem i aborcją.

Rozdział o tym, jak Caitlin tkwi w związku z aroganckim manipulantem powinien być obowiązkową lekturą szkolną. Wśród nastolatek, popkultura umacnia stereotyp atrakcyjności takich typów, a tu mamy krok po kroku pokazane, dlaczego nie warto w to brnąć.

Mnie ta książka pomogła zrozumieć, jak to, co osobiste może być jednocześnie polityczne i że naprawdę w temacie kobiecości nic nie muszę, jest tylko to, czego sama chcę.

(wiem, okładka jest idiotyczna, nie dajcie się odwieść)

Przekład Joanny Golik-Skitał

Sonia Draga 2012

Maureen Murdock

Podróż bohaterki

Kobieca droga do pełni

Wielowątkowa, złożona opowieść o drodze, jaką mają do pokonania kobiety – zarówno w swoim życiu, jak i w powieściach, które czytamy, piszemy i przeżywamy. Nie jest to przystępna lektura, nawet jeśli tak ją zachwala wydawnictwo, czytanie tej książki przypomina odszyfrowywanie mitu, odszukiwanie go w sobie, w opowieściach i przeżyciach innych kobiet, w literaturze pisanej przez kobiety, w książkach, które potrzebujemy, żeby przejść swoją drogę, w tym zstąpić w ciemność i przeobrazić się. 

Książka przedstawiana jest  jako niszowa, kobieca, psychoanalityczna  alternatywa klasycznego monomitu opisanego w „Bohaterze o tysiącu twarzy” Josepha Campbella, a spopularyzowanego przez Christophera Voglera w „Podróży autora”. Daje wreszcie klucz do opowiedzenia her-storii, która nie powiela strukturalnie his-torii.   

Lektura zajmująca, intrygująca, zapętlona, momentami poruszająca w uchwyceniu tego, co dotąd nie było nazwane czy uświadomione. 

Przekład Emilii Tołkaczew

Instytut Studiów Kulturowych RAVEN 2020 

Inger Christensen

Alfabet

Oto poezja, która ofiarowuje zachwyt nad światem.

Alfabet (1981) duńskiej poetki i pisarki Inger Christensen został wydany przez wydawnictwo Lokator w Polsce w 2018 roku. Już ta rozbieżność w datach mówi nam dwie rzeczy: że jest znakomita rzecz, której nie zdewaluował upływ czasu i że łatwo z przekładem nie było, o czym pisze tłumaczka Bogusława Sochańska w posłowiu. 

I teraz trudność wskazania, o czym jest ta poezja, bo stwierdzenie „miejsce człowieka w przyrodzie i relacje między nimi” czy „rola języka w opisie świata” może nie dałyby rady zachęcić, a mnie ten tom po prostu zachwyca, więc oddam glos poetce: 

…powiedziałam sobie:/myśl jak wijący gniazdo ptak,/myśl jak chmura,/ jak korzeń brzozy karłowatej/ myśl jak myśli liść na drzewie, światło i cień,/ jak myśli jaśniejąca kora,/ jak myślą larwy pod skórą kory,/ porosty na kamieniu i okruch próchna… 

Z ludzkiego świata są tu zegary, alfabety („deszcz alfabetów”), gazety i pociągi, matematyka, pisanie, bomba atomowa i miejsca z dzieciństwa.

Cóż dodać? Poetka była wymieniana wśród autorek typowanych do Nobla, a Alfabet znalazł się w Kanonie Literatury Duńskiej. 

Przekład Bogusławy Sochańskiej

Lokator 2018

Philip Larkin

Zimowe królestwo

Staroświecka powieść z nowoczesnymi rozwiązaniami fabularnymi. Dwanaście godzin z życia dziewczyny pracującej w bibliotece, zimowy dzień, który pochłania świat – wokół, jej wnętrze i czytającą. Piękny, precyzyjny język, drobne zdarzenia, które uruchamiają fabułę, wreszcie główna postać, której współczujemy coraz bardziej, coraz mocniej. 

Nie ma tu efektownych plot twistów, nie ma ekspresywnych konfrontacji, nie ma wielkich słów. Jest za przykuwająca uwagę rzeczywistość, zniuansowane emocje, również te graniczne, utrudzona życiem bohaterka, całość elegancko skomponowana w skromnej, oszczędnej, pięknej opowieści. 

Przekład Jacka Dehnela

Biuro Literackie 2017

Joshua Wolf Shenk

Siła duetów

W poszukiwaniu istoty innowacji w twórczych tandemach

Shenk bierze pod lupę historię najbardziej znane duety twórcze, by odkryć, jaką moc innowacji daje spotkanie, więź i rywalizacja w twórczym tandemie. Odtwarza i analizuje jak poznali się, pracowali i rozstali Lennon i McCartney, Tolkien i Lewis, Abramowič i Ulay, Jobs i Wozniak, małżeństwo Curie i inni. Tropi podobieństwa w ich relacjach, świadectwach, wywiadach, listach i opowieściach. Pokazuje nie tylko jak wyglądała ta relacja, ale co dała, co zmieniła, co przyniosła nam: widzom, czytelnikom, słuchaczom.

Jest wiele takich książek: jak pracują artyści, gdzie bije źródło ich inspiracji, jakie przeszli kryzysy i jak odnieśli sukces. Ta książka odrzuca mit samotnego geniusza, który w jaskini odcięty od świata tworzy swoje dzieło. Odrzuca też pomysł, że to klimat miejsca i epoki uruchamia ducha twórczości. Szuka go w społecznym charakterze twórczości, w relacjach, które mogą być wyjątkowe, niepowtarzalne, jedyne. Opisuje te najbardziej znane, a na koniec podsumowuje: otwórz się na tych, którzy cię przyciągają i inspirują, spróbuj pracować wspólnie, wchodź w dialog, akceptuj, że twój partner cię czasem wkurza, pracuj, pracuj i… czasem odpuść, gdy relacja się wyczerpuje.

I jeszcze to: 1+1= nieskończoność możliwości. Też tak myślę.  

Przekład Małgorzaty Guzowskiej

PWN 2016

Anne Fadiman

Exlibris

Wyznania czytelnika

Jeszcze kiedy  „Przekrój” ukazywał się co tydzień, w jednym z numerów przeczytałam „Zaślubiny księgozbiorów”, pierwszy esej z tego zbioru. Przeczytałam i zapragnęłam więcej, już, koniecznie! (Przedruki świetnie działają promocyjnie, do dziś tak uważam). Tekst był intrygujący, elegancki, dowcipny, pełen wspaniałych książek, sądząc po tych, które znałam, więc te, których nie znałam, musiały być równie dobre, jeśli nie lepsze. 

Wycięłam (a może wydarłam) kartki z tygodnika i włożyłam do notesu. Czekałam i czekałam, tygodnie mijały, książka miała okropne opóźnienie, ale ja uzbrojona w kartki z „Przekroju” cierpliwie to zniosłam i  wiele miesięcy później nabyłam „Exlibris”.  (jak już mówiłam, przedruki świetnie działają). 

To jedna z tych książek, które się nie starzeją, nawet jeśli od czasu jej wydania na rynku wydawniczym zmieniło się naprawdę wiele. Ma sobie urok swobodnej pogawędki i finezyjną ironię, trochę sentymentu do książek, ale nie za dużo, a przede wszystkim jest o czytaniu i przeżywaniu literatury, kupowaniu i kolekcjonowaniu, oddawaniu i przyjmowaniu, polecaniu i odnajdywaniu ważnych książek po latach. 

Moja jedyna uwaga dotyczy podtytułu. Dziś mnie razi swoją nieadekwatnością. 

Przekład Hanny Pustuły i Pawła Piaseckiego

Opracowanie Jana Gondowicza

Świat Literacki 2004 

Jimena Tello

Mama w galopie

Opowieść o matce, która wciąż się musi spieszyć, a jak się spóźnia, to wiadomo, same kłopoty. Rozpoznaję się w tej historii, i gdy wciąż brakuje jej czasu, i gdy znajduje rozwiązanie, które niekoniecznie jest doskonałe. 

Wspaniała jest puenta tej historii, nie zdradzę jej tutaj, żeby nie psuć nikomu lektury. 

Piękna w tej książce jest empatia i zrozumienie dla wszystkich zarobionych, pędzących matek, gotowych zrobić wszystko, byle zdążyć z nauką pływania, grą na skrzypcach i ugotowaniem obiadu. 

Warto przeczytać, nawet jak się już nie ma małych dzieci i nie trzeba co rano biec do szkoły na pierwszy dzwonek. 

Przekład Zofii Beszczyńskiej

Adamada 2020

Dorthe Nors

Słone łąki

Wybrzeże Morza Północnego

Książka, która ma w sobie to coś, co lubię szczególnie w pisaniu kobiet – połączenie wątków osobistych i przyrodniczych, historii i doświadczenia. Jest to opowieść opowiadająca o  wędrówce po rodzinnych stronach autorki, kameralna, osobista i o tym, co jest naprawdę ważne. Jest w tej książce i zachwyt, i nostalgia, uroda świata, ale i trud życia na wybrzeżu, wspomnienia i nowe odkrycia, latarnie morskie i legendy, to, co utracone i to, co zapamiętane. 

Przekład Elżbiety Frątczek-Nowotny

Czarne 2024

Olivia Laing

Ogród poza czasem

W poszukiwaniu wspólnego raju

Czytam Laing i się zachwycam: opowiada o swoim ogrodzie i tym wszystkim, co znalazła, grzebiąc w książkach, artykułach, wspomnieniach swoich i cudzych i… ziemi. Jest to sposób pisania, który bardzo lubię, Laing wiąże wątki osobiste i polityczne, przyrodnicze i społeczne, historyczne i literackie, czasem w jednym akapicie przekracza te wszystkie uznane i coraz bardziej bezużyteczne akademickie podziały na dziedziny i dyscypliny.

Pisze przy tym lekko, z uważnością na szczegóły, bez przechwałek i egzaltacji. Odsyła nas do wspaniałych obrazów, innych lektur, pokazuje domowe ogrody jako azyl, przywilej, sztukę i ideę, która interpretuje na nowo.

Jest tu mnóstwo ciekawych tropów: Laing podaje na przykład awestyjski (Persja) źródłosłów słowa raj (ang. paradise), który oznaczał ogród otoczony murem. Jako ogrodniczka mogę powiedzieć, że decyzja, jaki ma być żywopłot, formowany czy nie, jednorodny czy mieszany, szczelny czy prześwitujący, kwitnący czy zimozielony, jest jedną z tych fundamentalnych i decyduje o charakterze ogrodu. Zaryzykuję twierdzenie, że dopóki ogród nie ma osłony takiej czy innej, nie będzie rajem dla jego użytkowników.

Dwa puszczyki nawołują co wieczór w jej ogrodzie: czytajcie, czytajcie!

I tylko czemu nie oryginalna okładka i gdzie wspaniałe ilustracje wydania brytyjskiego, do jasnej ciasnej?!

Przekład Dominiki Cieśli-Szymańskiej
Czarne 2025

Wojciech Jóźwiak

Nasze zwierzęta mocy

Przyniosła mi ta książka mnóstwo, i informacji, i wspomnień. Czytając zastanawiałam się, które to zwierzę jest tym moim. I żadne nie pasowało tak w zupełności, jak to czasem widzę u innych. A potem zrozumiałam, że archetypy pracują w nas przez całe życie, jedne mocniej, drugie tylko od czasu do czasu. 

Przypomniał mi się sen o niedźwiedziu, który wówczas upomniał się o mój głos, mocny i wolny. Od tego snu zaczęła się wielka zmiana w moim wewnętrznym krajobrazie. Wcale nie tak rzadko potrzebuję wrócić do niedźwiedziej swobody poruszania się po lesie. 

Przy opowieści o wilku wróciło wspomnienie jak raz jedyny widziałam wilki – trzymane jak psy za ogrodzeniem – gdzieś na Mazurach, dawno temu. To poczucie dezorientacji i silnego niepokoju, że można tak odebrać wilkowi jego – właśnie! – istotę bycia wolnym i niezależnym. Pięknie i prosto autor tłumaczy, skąd się wzięła nienawiść ludzi do wilków.

A sójki, co mnie wołają kolorem piórka, pracowite i głośne, sójki, co sadzą las, bronią lasu i potrafią ostrzegać innych przed myśliwymi… Noszę błękitne piórko ze sobą. Sójka jest matronką pierwszewydanie.pl, od jej archetypu wzięła swój charakter ta strona. 

Wspaniała książka!

 Ha!art 2023

Piszesz? Chcesz napisać? Potrzebujesz wsparcia?
Napisz do mnie!