Co czytać w wakacje

Otwieram najnowszy Magazyn Książki i oczywiście pojawiają rekomendacje letnich lektur. To czas, kiedy wreszcie swojego miejsca w magazynie może doczekać się literatura gatunkowa –  w tym roku redakcja poleca kryminały. Cztery tytuły. No dobrze, to na podróż w tą i z powrotem, a co czytać na miejscu?

Nie wiem jak ty, ale ja uważam, że wakacje są świetne do czytania rzeczy obszernych, wymagających lub/i nieoczywistych. Dlaczego? Bo wreszcie mam przestrzeń w głowie, żeby je przyjąć, zinterpretować, doświadczyć w czytaniu głębokim. I żeby była jasność, to nie jest wpis przeciwko literaturze gatunkowej czy popularnej.

Kiedyś dyskutowałam z moimi słuchaczami prychającymi z lekceważeniem na literaturę popularną. „Nie trzeba przy niej myśleć”, „Nic nowego nie wnosi”, „Od razu wiadomo jak się skończy”. Tak, zgadza się, ale czy to znaczy, że nic nie oferuje? Chwile oderwania się od rzeczywistości, obietnicę dobrego zakończenia, przewidywalność fabuły. Komu to potrzebne? pytali. Może pielęgniarce ze szpitala onkologicznego, która nie może zasnąć po trudnym dyżurze? Może nauczycielowi pracującemu w ośrodku resocjalizacyjnym? A może stewardesie po locie z turbulencjami z trzema niemowlakami na pokładzie?

Nie wybrzydzam na literaturę gatunkową czy popularną. Kiedy w marcowy wieczór po ciężkim dniu chcę odpocząć, na pewno nie sięgnę po książki, których lektura jest dla mnie wyzwaniem. Wybiorę dokładnie takie lektury, jakie poleca się zwykle na wakacje lub podróż. Beletrystykę, romans, kryminał. Być może sięgnę nawet po książkę, którą już czytałam, żeby lektura była łatwiejsza. A na najtrudniejsze chwile mam całą półkę książek z dzieciństwa. Ktoś czyta w takich chwilach Prousta?

Za to w wakacje – nie od razu, nie pierwszego dnia – mogę zmierzyć się z czymś, co pochłonie mnie na całe dnie, nie da zejść z hamaka i nie pozwoli zasnąć do trzeciej. Ale też będzie dla mnie wyzwaniem intelektualnym, na które zwykle (tak, tak!) nie mam czasu, przestrzeni, spokojnej głowy.

Co więc czytam w wakacje? Co pakuję na wyjazdy?

Lubię czytać klasykę, której do tej pory nie znałam. Szczególnie lubię obszerne XIX-wieczne powieści z długimi opisami, powolną akcją, głęboko przemyślanymi bohaterami.

Lubię sięgnąć po gatunek, którego zazwyczaj nie czytam. U mnie to fantasy, reportaż, biografia.

Lubię zmierzyć się z obszernym dziennikiem albo zbiorem listów. Mam słabość szczególnie do rzeczy pisanych w czasach sprzed internetu.

Lubię też czytać w wakacje wielotomowe dzieła i sagi. To może nie jest bardzo wymagający wybór, ale zatopienie się w nowym uniwersum albo w opowieści o wielopokoleniowej rodzinie, potrafi mnie wyrwać z kapci na długie godziny.

Lubię też podczas urlopu czytać książki, których akcja jest powiązana z miejscem, w którym przebywam. Ale to już temat na osobny wpis.

Polecane posty:

Motywy, tropy, inspiracje

Co czytać w wakacje

Otwieram najnowszy Magazyn Książki i oczywiście pojawiają rekomendacje letnich lektur. To czas, kiedy wreszcie swojego miejsca w magazynie może doczekać się literatura gatunkowa –  w

Szczegóły »
Motywy, tropy, inspiracje

Manifest w obronie literatury dla dzieci

1. Zaufajmy wyobraźni dziecka. Dzieci nie potrzebują uproszczeń, lecz przestrzeni. Potrafią myśleć metaforycznie, przyjmować niejednoznaczność i przeżywać rzeczy, których nie potrafią jeszcze nazwać. Nie ograniczajmy

Szczegóły »
Motywy, tropy, inspiracje

Mecz o wszystko

Oglądasz? Nie oglądasz? Nie ma znaczenia. Raz na jakiś czas jest taki mecz, o którym wszyscy mówią, i wystarczy wsłuchać się w te opowieści, by

Szczegóły »