
Możesz mieć dość własnego tekstu
Przypuszczam, że każdy piszący doświadczył tego momentu: własny tekst nuży umysł tak bardzo, że jedyne czego chcemy, to nigdy więcej na niego nie patrzeć. Zwykle
ale na początek chcę zapytać, czy na pewno chcesz pisać książkę? Jest wiele sposobów i form, żeby przekazywać swoją wiedzę, realizować się twórczo czy dzielić się pasją. Można pisać artykuły, prowadzić warsztaty, pisać bloga, brać udział w konferencjach, zjazdach, festiwalach.
Pisanie książki to żmudna praca. Naprawdę. Cokolwiek myślisz lub sobie wyobrażasz, nawet jeśli masz tzw. lekkie pióro i ogólną łatwość wypowiedzi, czeka cię długa droga. Ktokolwiek siada do pisania, powinien uzbroić się w cierpliwość i to z wielu powodów. Przede wszystkim będzie potrzebna systematyczna praca nad tekstem. Nie da się tego zrobić za jednym podejściem, trudno też zrobić to z doskoku raz na kwartał.
Pisanie to długa podróż, do tego po krętych i wyboistych drogach. Fragment, który pisałaś z trudem i długo, być może trzeba będzie ostatecznie wyciąć. Inny trzeba będzie napisać na nowo. Postępy w pisaniu przychodzą niespodziewanie. Ale kiedy przychodzą – uskrzydlają!
zawsze trwa dłużej i więcej kosztuje niż myślałyśmy na początku.
Wielkim wyzwaniem jest znalezienie przestrzeni w kalendarzu na napisanie książki. Pisanie zabiera święta i weekendy, poranki i wieczory. Trzeba wybierać: narty, remont łazienki czy… książka. Pisanie to długie godziny fizycznego wysiłku, który na pewno nie sprzyja poprawie ogólnego stanu zdrowia. Będzie cię bolał kręgosłup, dostaniesz zapalenia spojówek, nadwyrężysz nadgarstek, odezwie się rwa kulszowa.
Prawdopodobnie dość szybko będziesz mieć dosyć pytań, komentarzy i dobrych rad. Jak ci idzie to pisanie? A kiedy skończysz? A jaka będzie okładka? A dlaczego taka? A kiedy się ukaże? Dlaczego tak długo to trwa? Czemu taki tytuł?
Pisaniu towarzyszy wiele emocji. Raz będzie szło, raz zupełnie nie. Będzie cię bujać od euforii do apatii. Pojawi się złość, znużenie, irytacja. Zazdrość. Tak, tak. Twój wewnętrzny krytyk pojawi się niezawodnie i będzie uprawiał szyderę. Ile jest warte to, co piszesz? Przecież to nie ma sensu! Inni napisali to lepiej, zwięźlej, jaśniej, ciekawiej. To, co masz do powiedzenia, wcale nie jest warte uwagi! Może jednak nie potrafisz tego tak wyrazić, jak powinno to być? Za trudne. Niemożliwe. Zrezygnuj!
Dalej też nie będzie komfortowo. Trzeba będzie przyjąć uwagi, a czasem też krytykę – recenzenta, redaktora, czytelników. Wiele razy dowiesz się, że można było to napisać, pokazać lepiej. Z doświadczenia wiem, że najbardziej bolesne jest, kiedy uwagi są słuszne, kiedy same widzimy, że rzeczywiście można było lepiej. Dlatego – będę to uparcie powtarzać – do pisania potrzebny jest czas i swobodny umysł.
to wydanie książki przypomina organizację idealnego wesela.
Po wydaniu książki też czeka cię wysiłek. Premiera i promocja książki to czas wytężonej pracy i przede wszystkim dyspozycyjności autora. To czas recepcji tego, co napisałaś. Wymiernego odzewu w postaci sprzedanych egzemplarzy, ale również reakcji środowiska, klientów, czytelników. Będzie się działo! Nie wszystko pójdzie po twojej myśli. Na bank znajdziesz literówkę w swojej świeżo wydrukowanej książce.
Oby tylko tyle.
I jeszcze jedno: być może usłyszysz, że pisanie sprawia przyjemność tylko grafomanom. Moim zdaniem, to nieprawda. Pisanie może sprawiać ogromną frajdę. Będziesz uśmiechać się do monitora. Będziesz wiwatować w pustym pokoju. Każdy, kto pisze, wcześniej czy później doświadcza momentu flow. Momentu, który czasem określany jest natchnieniem, weną, inspiracją. To ten moment, kiedy tekst „pisze się sam”, kiedy odsłania się w nim coś nowego, niezaplanowanego, ale istotnego, inspirującego, wartościowego.
Czasami nie da się ‘wyłączyć’ trybu pisania. Być może będziesz rozmawiać sama ze sobą w autobusie. Wyjdziesz z kolejki w urzędzie, żeby na odwrocie wniosku zapisać to, co właśnie przyszło ci do głowy. Pod prysznic będziesz chodzić z dyktafonem. Flow nie pojawia się od razu, nie przychodzi „na żądanie”. Dopóki trwa, warto z niego korzystać najlepiej jak się da.
Zdarza się, że osoby piszące mówią, że całe to pisanie jest nieopłacalne. Rzadko honoraria autorskie wynagradzają adekwatnie czas i wysiłek, zwłaszcza jeśli przelicza się to na godziny pracy.
Z drugiej strony książka przynosi różnorodne benefity, te wymierne i te niewymierne. Zdecydowanie podnosi status zawodowy. Otwiera drzwi do innych form zarabiania pieniędzy (szkolenia, warsztaty, konsultacje). Przynosi popularność. Przyprowadza do nas ciekawych ludzi. Budzi u innych zachwyt, wzruszenie. Pozwala wreszcie powiedzieć to, co dla nas ważne. Niesie nas w nowy świat.

Przypuszczam, że każdy piszący doświadczył tego momentu: własny tekst nuży umysł tak bardzo, że jedyne czego chcemy, to nigdy więcej na niego nie patrzeć. Zwykle

W szkole i później na studiach nauczono nas pisać zgodnie z tym, jak poznaje tekst czytelnik. Najpierw wprowadzenie, potem rozwinięcie, wreszcie podsumowanie. Proszę oddawać rozdziały