Możesz mieć dość własnego tekstu

Przypuszczam, że każdy piszący doświadczył tego momentu: własny tekst nuży umysł tak bardzo, że jedyne czego chcemy, to nigdy więcej na niego nie patrzeć. Zwykle wydarza się to pod koniec pisania, kiedy zostały drobne, ale czasochłonne uzupełnienia, nadal nie można dotrzeć do źródła cytatu, w irytujący sposób puenta najważniejszego rozdziału wciąż nie jest dobra. Do tego czytany i poprawiany po wielokroć tekst powoli staje się jak wyprany zbyt wiele razy sweter, przygasa jego wdzięk, zatraca się kształt w kolejnych poprawkach, prują się szwy.

Pamiętasz, jak mówiłam, że nie da się napisać książki od razu? Właśnie dlatego.

W pisaniu potrzebne są przerwy. Potrzebujesz odpoczynku. Potrzebujesz świeżego spojrzenia. Potrzebujesz nakarmić swój umysł czymś ciekawym i bardziej ekscytującym, niż to, co zna na pamięć i co piłujesz kolejny dzień.

Przerwa w pisaniu nie powinna być ani za krótka, ani za długa.

Zbyt krótka przerwa nie przynosi efektu odświeżenia i radości zajmowania się własną twórczością. Zbyt długa – studzi naszą motywację do pracy, oddala nas od celu, podsuwa inne zobowiązania. Ile powinna więc trwać?

Można to precyzyjnie określić: aż pojawi się w naszym umyśle myśl, idea lub owa wyszukiwana z takim trudem puenta. Inaczej mówiąc, kiedy nasz umysł, bez kontroli i presji, sam podejmie znów pracę nad tekstem. Wtedy należy – chyżo i bez wahania – wrócić do tekstu.

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Jak iść własną ścieżką

Debiut nie musi być spektakularny

Pamiętam jak dziś premierę Białych zębów Zadie Smith. Fanfary na cały świat, mnóstwo recenzji, same zachwyty, polskie wydanie przeczytałam na jednym wdechu, żeby tak jak

Szczegóły »
Jak iść własną ścieżką

Trudno wszystkim dogodzić

Na pewno znasz to powiedzenie, o tym, że nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby nas wszyscy lubili. Zgoda na to, że nasze teksty nie będą wszystkim

Szczegóły »