W szkole i później na studiach nauczono nas pisać zgodnie z tym, jak poznaje tekst czytelnik. Najpierw wprowadzenie, potem rozwinięcie, wreszcie podsumowanie. Proszę oddawać rozdziały po kolei – oczekiwał promotor na studiach. I my dalej tak próbujemy pisać. Najpierw brniemy przez wstęp albo pierwszą ekspozycję. Zaczynamy tłumaczyć, o co nam chodzi, jednocześnie chcemy opowiedzieć cały świat przedstawiony. Jakbyśmy musiały udowodnić, że faktycznie skończyłyśmy te kursy, szkolenia, studia i co tam jeszcze. Zalewa nas ilość materiału, który trzeba uwzględnić.
Gdzieś ucieka, to co miało być nasze i unikalne.
Nie ma żadnego uzasadnienia by pisać tekst literalnie po kolei. Chyba, że ci tak pasuje, to proszę bardzo. Warto zacząć od miejsca – pozwolę sobie tu na górnolotną metaforę – gdzie bije serce twojego tekstu. Ulubiony fragment twojego szkolenia. Twój popisowy wykład. Spotkanie głównych postaci. Pierwsza przeszkoda, awantura, katastrofa w opowieści. Po pierwsze, piszesz wtedy o tym, co jest dla ciebie naprawdę ważne i na czym się znasz. Niesie cię energia tematu i czytelnik też ją później odnajdzie.
Po drugie, twój zapał nie jest tłumiony przez mozolne przebijanie się przez tekst, który – może tak się okazać – wcale nie musi znaleźć się w książce. Może twoja opowieść wymaga innego otwarcia? Skąd masz to wiedzieć, jeśli zaczęłaś pisanie nie od tego, co stanowi sedno książki?
Po trzecie, pisanie po kolei jest żmudne i nudne. Nie ma elementu zabawy i zaskoczenia. A te sprzyjają kreatywności! Jeśli ty ziewasz w czasie pisania, tak samo będzie przysypiać czytelniczka. Co więcej, idąc linearnie przez tekst z trudem zobaczysz inne możliwe powiązania w tekście. A to one rozwijają tekst.
Wiele osób wybiera szkolny sposób pisania z dwóch powodów. Po pierwsze, tylko taki znają, inaczej nigdy nie pisały, dzieje się to niemal automatycznie. Drugi powód, to obawa przed chaosem w tekście, obawa, żeby nie zgubić się we własnej książce. Jest na to wiele sposobów, pokażę Ci je, jeśli będziesz chciała. Możesz tworzyć własne mapy tekstu i nawigować po nich tak jak lubisz i potrzebujesz.
Jeśli nie piszesz rozprawki maturalnej, spokojnie możesz porzuć szkolne przyzwyczajenia.


