Dlaczego nie używam narzędzi AI, pisząc własne teksty

Po pierwsze dlatego, że język jaki używają te narzędzia jest banalny, żeby nie powiedzieć trywialny i kompletnie miałki. Dobieranie słów wg modelu statystycznego fenomenalnie spłyca przekaz i wycina niuanse. Jeśli chcesz powiedzieć nic, używając przy tym wielu słów, to jest to idealne narzędzie do pracy.

Po drugie wielu prawników prawa autorskiego zgłasza zastrzeżenie, że generowane utworoidy (bo przecież nie utwory!) mają wątpliwą oryginalność i trudno orzec, do kogo tak naprawdę należą prawa autorskie. A jeśli piszę po to, żeby publikować, to chcę mieć w tej sprawie jasną sytuację i dysponować pełnią praw autorskich.

Po trzecie użyteczność w postaci porządkowania tekstu wydaje mi się jedną z najbardziej zdradliwych – kiedy robię to sama, nie tylko przychodzą do mnie nowe pomysły, ale również powstaje cała konstrukcja tekstu, czasami wyłania się spod niej coś jeszcze innego, pączkują zdania, wątki, rozwiązania narracyjne. Odpowiedź na pytanie, co tym zrobić, jest krytycznym momentem pracy twórczej.

Po czwarte, praca zgodnie z prawidłami, do tego sztampowymi, nigdy nie doprowadzi nas do nowych rozwiązań. Tekst literacki uporządkowany wg maszynowo wgranych zasad nigdy żadnej z nich nie złamie lub – poproszony o to – zrobi to topornie.

Po piąte, nie korzystam również ze streszczeń, bo nikt poza mną nie wie, co w danej lekturze będzie najbardziej interesujące, karmiące, inspirujące – co więcej czasem jest to kontakt z językiem, jego rytmem, brzmieniem, doborem słów, czego w streszczeniu nijak nie będzie. Trudno też wejść w literacki dialog – a przypominam, że o tym jest historia literatury – nawiązać, odpowiedzieć, zinterpretować, zażartować czy złożyć hołd.

Po szóste, nie mniej ważne niż poprzednie, lubię pracować twórczo, akceptuję wszystkie etapy procesu twórczego, również te trudne, oporne, frustrujące, bo wiem, że po nich przyjdą te uskrzydlające, satysfakcjonujące, istotne. Po co miałabym je oddawać maszynie?

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Jak iść własną ścieżką

Debiut nie musi być spektakularny

Pamiętam jak dziś premierę Białych zębów Zadie Smith. Fanfary na cały świat, mnóstwo recenzji, same zachwyty, polskie wydanie przeczytałam na jednym wdechu, żeby tak jak

Szczegóły »
Jak iść własną ścieżką

Trudno wszystkim dogodzić

Na pewno znasz to powiedzenie, o tym, że nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby nas wszyscy lubili. Zgoda na to, że nasze teksty nie będą wszystkim

Szczegóły »