Trudno wszystkim dogodzić

Na pewno znasz to powiedzenie, o tym, że nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby nas wszyscy lubili. Zgoda na to, że nasze teksty nie będą wszystkim odpowiadać i że czasami może to być przykre, czy wręcz bolesne jest wpisane w drogę twórczą. Próba doścignięcia ideału, który wszystkim się podoba nie dość, że skazana jest na porażkę, to jeszcze może nam nieźle utrudnić pracę twórczą.

Uwzględnianie reguł gatunku to jedno, pisanie pod publikę to drugie.

Czytelnicy mają prawo od nas oczekiwać, że romans będzie pełen emocji i napięcia między parą głównych bohaterów, że kryminał będzie zawierał rozwiązanie zagadki, a wcześniej pojawi się co najmniej jedno fałszywe rozwiązanie – to oczywiste i każdy redaktor, a później recenzent będzie patrzył na tekst pod tym kątem. Ale już pisanie pod 'sprawdzone’ wzory przeszkód w miłości z harlequinów czy zużyte po dziesięćkroć zagadki kryminalne z Agathy Christie, to proszenie się o kłopot. Struktury narracyjne to rama, na której powinnaś zbudować nową opowieść, a nie jedynie wymienić scenografię. Szczególnie jest to drażniące, kiedy widać, że powieść powstała jedynie po to, żeby powtórzyć sukces innej autorki. To też świetny sposób, żeby się napracować i utonąć w powodzi innych takich samych 'podróbek’.

Czy będzie się podobało moim bliskim?

Dla wielu to zaskakujące, ale dystans do naszej twórczości („przeczytam jak skończysz”, „teraz nie mam czasu tego przeczytać”) jest zdrowszy niż  zaangażowanie i ingerowanie w nią. Jeśli  towarzyszy temu wsparcie w postaci szanowania przestrzeni do pracy, przejmowania obciążenia obowiązkami domowymi, życzliwości w postaci termosów z herbatą i biszkoptów, to – z mojego doświadczenia i wielu moich autorek – idealna sytuacja. Dużo gorzej jest gdy, do naszej twórczości zaczynają się wtrącać bliscy i próbują nią zarządzać, cenzurować, wywierać presję na sukces.

Historia literatury zna wiele przykładów świetnych powieści autorek odrzuconych przez rodzinę, a niewiele takich, które były pomnikami zbudowanymi dla rodziców. Co nie znaczy, że nie możesz pisać powieści jako hołd udla swojej prababki, dedykować jej swojej córce, zbudować postaci na swojej siostrze czy pokazać trudnych uczuć, jakie pojawiają się w twojej relacji z matką. Tak naprawdę chodzi o to, że nie może cię paraliżować/ograniczać lęk, co każda z nich powie/powiedziałaby na temat twojej twórczości. „Pisz jakby twoja matka nie mogła tego przeczytać” jest tu świetną radą od Iana McEwana.

Tak się lepiej sprzeda!

Trzeba umieć odmówić wydawcy, który chce przebrać naszą niespokojną prozę w sielską okładkę, gorzkie rozliczenie przeszłości w komedię rodzinną, minimalistyczny esej w szczęśliwe kapibary. Argumenty sprzedażowe są ważne, to oczywiste, chcemy żeby książka dotarła do czytelników, chcemy, żeby była projektem rentownym, bo to pozwoli wydawcy wydawać kolejne książki, ale nie może się to odbywać w poprzek tego, o czym jest książka i jak jest napisana. Czytelnicy, którzy zaufają takie oprawie marketingowej będą zawiedzeni i wystawią słabe oceny, z kolei czytelnicy, którzy mogliby być zainteresowani, ominą książkę i do niej nie dotrą. Podwójna strata, a do tego niesmak.

Łatwo jest mówić innym, co powinni pisać

Jeśli twoja książka odniesie sukces – a bardzo ci tego życzę – natychmiast pojawią się głosy dotyczące tego, o czym powinna być następna książka i jak szybko. Wydawca, jest to wielce prawdopodobne, będzie chciał podpisać umowę na kontynuację albo „coś podobnego”. Czytelnicy będą pytać na spotkaniach autorskich, kiedy kolejna książka i robić listę życzeń tego, co chcieliby przeczytać. To może schlebiać, ale nie powinno być dla ciebie zobowiązaniem. Możesz pójść tą drogą i napisać to, na co czekają twoi czytelnicy, ale NIE MUSISZ. Możesz zmienić gatunek, przejść z fiction do non-fiction i z powrotem, zrobić sobie przerwę, nie pisać kontynuacji, jeśli tego nie planowałaś. Na pewno nie powinnaś też wyciągać z szuflady juwenaliów, z których nie jesteś zadowolona i wydawać ich tylko dlatego, że wydawca tu i teraz jest gotowy je wydać.

Usiądź i zastanów się, co cię teraz ciekawi i czego chciałabyś dotknąć swoim pisaniem. To najlepsza wskazówka. 

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Jak iść własną ścieżką

Debiut nie musi być spektakularny

Pamiętam jak dziś premierę Białych zębów Zadie Smith. Fanfary na cały świat, mnóstwo recenzji, same zachwyty, polskie wydanie przeczytałam na jednym wdechu, żeby tak jak

Szczegóły »
Jak iść własną ścieżką

Trudno wszystkim dogodzić

Na pewno znasz to powiedzenie, o tym, że nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby nas wszyscy lubili. Zgoda na to, że nasze teksty nie będą wszystkim

Szczegóły »