Nie ma znaczenia, czy jesteś skrytą samotnicą, czy ekstrawertyczną duszą towarzystwa, trzeba zrobić to porządnie. Premiera książki i kilka/kilkanaście tygodnie po niej to czas intensywnych działań promocyjnych – dla autorki oznacza to wystąpienia publiczne i całkiem często mówienia tego samego kilka razy. Najlepiej za każdym razem nieco inaczej. Swobodnie, ze swadą i uśmiechem.
Pytania lubią się powtarzać, ale…
raz na odpowiedź będziesz mieć 30 sekund (krótki wywiad radiowy), a innym razem kwadrans (spotkanie w bibliotece publicznej). I za każdym razem trzeba sprawnie, nie plącząc się i nie nudząc (!), wpleść w wypowiedź przekaz do czytelników: dlaczego właśnie ta książka może ich interesować, czemu warto po nią sięgnąć i jakiej lektury mogą się spodziewać.
Wbrew pozorom, to nie jest łatwe zadanie. Z jednej strony trzeba odrzucić fałszywą skromność, z drugiej mówić o swoim – wyczekanym, wypracowanym, wytęsknionym – debiucie z dystansem i swobodą. Co najlepiej zachęca do czytania? Co zachęca do sięgania po tą a nie inną książkę? Łatwiej odpowiedzieć, co skutecznie zniechęca: narzekanie, nudzenie, pretensjonalność, banał.
Będą też pytania o ciebie w nowej społecznej roli.
Do najczęściej zadawanych należą: Od kiedy piszesz? Co cię zainspirowało, żeby napisać właśnie taką książkę? Jakie są twoje ulubione lektury? Jakie są twoje nawyki przy pisaniu? Co planujesz napisać następnego? To elementarz – trzeba być na niego przygotowanym od samego początku. I móc powiedzieć coś zabawnego, intrygującego, ale – przede wszystkim – odsyłającego do książki. Tak, nawet wtedy, kiedy jesteś pytana o plany na przyszłość. Tak, dobrze czytasz: od pierwszej do ostatniej rozmowy, każde spotkanie autorskie i wszystkie aktywności PR, które podejmiesz, powinny wspierać sprzedaż i zasięg czytelniczy książki. To nie ma być o twoim dzieciństwie, o ukochanych kotach, trudnej drodze i ciekawych zainteresowaniach, tylko o tym, co napisałaś.
Po to się to robi. Raz po raz.
Będą też trudne sytuacje. Wychodzisz do publiczności i jedyne o co są pytania, to kiedy będzie kolejny tom. I trzeba się uśmiechnąć, po czym przekierować uwagę na tom, który pisałaś ostatnie lata i właśnie został wydany. Możesz być pytana o rzeczy, których nie napisałaś (bo zbieżność nazwisk, bo ktoś pomylił spotkania, bo ma dziurawą pamięć). Możesz dostać pytanie, na które nie chcesz odpowiadać i też coś trzeba z nim zrobić, być może nawet jasno postawić granicę, że na ten temat się nie wypowiesz. Z kolei inne pytanie może cię tak zaskoczyć, że zaniemówisz. Co wtedy? Szeroki uśmiech zawsze działa.
Może się pomylisz, może przejęzyczysz. Nie przejmuj się tym!
To się każdemu zdarza. Ważne, żeby otrzepać pióra i lecieć dalej, wysoko, z rozmachem i radością. To przyciąga wzrok, to zapamiętuje publiczność. Ciekawe myśli, wspierające emocje, szczerość opowieści i zaproszenie do lektury. Przy debiucie masz carte blanche – możesz zapisać ją jak tylko chcesz. Ale żeby to zrobić, trzeba się przygotować.
Piszący często przeceniają swoją publiczność.
Wierzą, że odczyta ona bez problemu najgłębiej zakopane tropy. Boją się, że oburzy się/zgorszy odważną sceną erotyczną, nie zniesie odstępstwa od tego, do czego jest przyzwyczajona. I w druga stronę, inni z kolei chcą wierzyć, że publiczność podąży za nimi zawsze i wszędzie, wiernie będzie stać na straży pamięci i popularności. Mhm. Może jako komentarz zacytuję Jana Parandowskiego: „Nigdy nie jest ani tak źle, ani tak dobrze jak się spodziewamy, że będzie” („Zegar słoneczny”).
Przyszykuj się i głowa do góry! Będzie dobrze!

