Pisanie to nie matematyka

Jest wiele formuł, ale za każdym razem dają inny wynik.

Dlaczego? Bo piszący poza tym, że sięgają po sprawdzone gatunkowe konstrukcje, dokładają do nich swój świat przeżyć, motywacji i wartości, realia i wiedzę o świecie. Piszą kryminał, ale mierzą się z demonami domowej przemocy. Piszą romans, ale opowiadają o samotności w wielkim mieście. Piszą fantasy, bo chcą pokazać świat bez homofobii i rasizmu.

To też odpowiedź na pytanie, które często dręczy początkujących. Czy wszystko już zostało napisane? Czy każda opowieść już była? Czy da się jeszcze powiedzieć coś nowego o miłości, władzy, śmierci? Ano tak i dzieje się tak właśnie dlatego, że żywioł opowieści karmi się wyobraźnią, wrażliwością i językiem piszących.

Jest wiele wskazówek i tylko jedna uniwersalna recepta: pisz.

Na moim gabinecie półki uginają się od książek, w których zawarto dobre rady dla piszących. Niektóre z nich polecam (na przykład tutaj  albo tutaj), do innych czasem zaglądam, żeby coś sprawdzić albo porównać. I tak, warto je przeczytać, warto wykonać ćwiczenia w nich zawarte, warto przyswoić sobie to, co już ustalone i sprawdzone (chociażby to: Nie nudź. Nie powtarzaj. Nie mów rzeczy oczywistych. Nie marnuj czasu czytającego). Ale nawet cała ta wiedza przeczytana wiele razy, zapamiętana i  przedyskutowana, nie uczyni nas pisarką. Zrobią to godziny, setki godzin spędzonych przy edytorze,  setki godzin myślenia o tym, co ma być/jest już na papierze oraz setki godzin czytania tego, co napisane.

Jest ileś zasad, ale każdą można twórczo złamać.

Weźmy dla przykładu zasady kreatywnego pisania dotyczące imion. Zazwyczaj się sprawdzają. Zazwyczaj. Bo popatrz:

Postaci muszą mieć imiona („Miasto ślepców”, „Droga”, „Ukochane równanie profesora”). Główna postać nie powinna mieć wielu imion („Władca Pierścieni”). Pozostałe postaci powinny mieć inne imię niż główny bohater („Sto lat samotności”). Nadmiar postaci znaczących (z imionami) szkodzi, czytelnik nie jest w stanie ich zapamiętać i rozpoznawać  („Gra o tron”).

Specjalnie podaję mistrzowskie przykłady. Zgadzam, że żeby łamać zasady jak artystka, musisz najpierw je opanować jako rzemieślniczka*. A żeby to zrobić, trzeba praktykować i ćwiczyć. Opanowanie rzemiosła zajmuje dużo czasu i wysiłku, wymaga zaangażowania, konsekwencji, wreszcie przyglądania się mistrzom, u których się terminuje. Nie od razu Wit Stwosz wyrzeźbił ołtarz w kościele Mariackim.

Warto o tym pamiętać.

 

  • Parafrazuję tu słowa przypisywane Pablo Picasso.

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Zanim zaczniesz pisać

Inspiracja czy plagiat?

W obrębie praktyki prawa autorskiego uważa się to rozróżnienie za dyskusyjne i trudne do udowodnienia. Z jednej strony uwzględnia się sytuacje, kiedy utwory powstają równolegle,

Szczegóły »
Zanim zaczniesz pisać

Dla kogo piszesz?

To może być koleżanka z pracy, dzieci sąsiadów, twoi klienci, ci, którym podobał się serial „Margot jest spłukana” albo kolekcjonują opakowania po chałwie czy zbierają

Szczegóły »