Proces pisania przedstawia się najczęściej na dwa sposoby. W pierwszej wersji mówi się o nieprzespanych nocach, dramatycznej presji, blokadach twórczych i wspomaganiu przy pomocy środków odurzających. W drugiej wersji pisanie to kaligrafowanie słów w stylowym notesie piórem określonej marki w modnej kawiarni. Trochę przesadzam, ale niewiele. Takie obrazki tworzy się na użytek publiczności. Podtrzymują one dwa mity – że bycie twórcą oznacza męki twórcze oraz że pisanie to sama przyjemność.
Te przekonania czasem mnie bawią, czasem irytują, najczęściej jednak muszę się z nimi rozprawić już na pierwszej rozmowie z autorem, kiedy szuka wsparcia w swoim procesie twórczym. Pisanie to praca twórcza. Praca, czyli systematyczność, rzetelność, wysiłek, dyscyplina. Twórczość, czyli ekspresja, inspiracja, poszukiwanie i odkrywanie.
Cały myk polega na tym, żeby złapać balans pomiędzy tymi dwoma obszarami.
Jak to zrobić? Jak jednocześnie zachować dyscyplinę i swobodę? Dbaj o jedno i o drugie.
Ucz się siebie. Obserwuj, co ci pomaga, co przeszkadza. Stosuj się do tego. Nie żałuj (straconego) czasu. Pisanie to proces i zawsze będą fragmenty, które napisałyśmy na próżno. Wspieraj się w tej drodze. Inspiruj się. Idź na ciekawą wystawę. Posłuchaj koncertu. Dbaj o swój odpoczynek. Idź na długi spacer w południe. Wyśpij się.
Chcesz napisać swoją książkę szmaragdowym atramentem, kup taki!
Siadaj do pisania tak regularnie, jak to tylko możliwe. Jeśli ci nie idzie pisanie nowych fragmentów tego dnia, zajmij się edycją napisanego tekstu. Przeczytanie tego, co napisało się wcześniej, to najczęściej wymieniany sposób wejścia w tryb twórczy innych piszących.
Zamiast pytać, ile dzisiaj przybyło znaków ze spacjami, dużo lepiej oceniać swój dzisiejszy progres w pisaniu konkretami z tekstu. Więcej znaków nie oznacza, że jesteśmy bliżej wydania książki. Być może wszystko, co dziś napisaliśmy za jakiś czas redaktor wyrzuci do kosza – bo za długie, bo przegadane, bo nie na temat. Ale pisanie na siłę, tak żeby zobaczyć ten wyrażony liczbami przyrost, nie przynosi dobrych efektów.
A więc, co dziś napisałaś? Nazwij to. Skonfrontowałam główną postać z antagonistą. Zebrałam argumenty. Omówiłam technikę negocjacyjną. Przygotowałem listę zadań dla czytelnika. Wybrałam materiał ilustracyjny do rozdziału o makatkach.
Jesteś na bardzo długiej wyprawie. Zdobyłaś przełęcz. Mijasz rozdroże, odnalazłaś szlak. Za tobą dolina, przed tobą wspinaczka na szczyt. Jasne, patrzysz na czas, sprawdzasz odległości, oceniasz swoje możliwości. Byłoby nierozsądne, tego nie robić. Ale tak naprawdę na wyprawie liczy się to, gdzie jesteś i dokąd zmierzasz.


