Bycie wydawcą własnej książki tylko pozornie jest zadaniem łatwym, przyjemnym i przynoszącym profity. Co warto wziąć pod uwagę, zanim się zdecydujesz na samowydanie?
Czy mam na to czas?
Prowadzenie tytułu przez proces, koordynacja wielu działań przed wydaniem i po, odpisywanie na maile, uzupełnienie umów, dopinanie spraw związanych z drukiem, magazynowaniem, promocją zajmuje sporo czasu i nie zawsze da się robić to po godzinach innej pracy. Czasem trzeba odłożyć wszystko i zająć się telefonem z drukarni, gazety czy od grafika. Czy masz na to przestrzeń w swoim kalendarzu?
Czy mam do tego kompetencje?
Kiedy tekst trafia do nas po redakcji, kiedy grafik proponuje rozwiązanie, kiedy drukarnia zadaje pytanie o rodzaj uszlachetnienia, czy będziesz potrafiła ocenić jakość wykonanej pracy, wybrać to, co najlepsze, zdecydować, czego potrzebuje twoja publikacja? Kierowanie się swoim gustem czy najlepszymi radami innych wcale nie musi prowadzić do dobrego efektu. Wiesz, jak powinna być wprowadzona korekta? Jak powinien wyglądać prawidłowo skonwertowany ebook?
Czy mam sieć, która mnie wesprze?
Promocja książki dzisiaj to nic innego jak karmienie algorytmów w sieci i korzystanie z kontaktów. Z jednej strony bardzo ważne jest wyszukiwanie i pozycjonowanie tytułu, z drugiej to, zeby o nim mówiono, pisano, opiniowano, recenzowano i komentowano. Bez sieci – tej osobistej i tej globalnej – trudno będzie cokolwiek osiągnąć w sprzedaży.
Czy umiem ogarniać wiele rzeczy naraz?
Nie bez powodu w wydawnictwach są osobne działy: redakcyjny, promocyjny, sprzedażowy i finansowy. Każdy specjalizuje się w czymś innym i działa na innych kompetencjach, a jednocześnie ich wysiłek kumuluje się w sukcesie lub odbija w porażce konkretnej publikacji. Jeśli masz doświadczenie w pracy projektowej, będzie na pewno łatwiej.
Jak znoszę odmowę i czy umiem sama siebie chwalić?
W tradycyjnym modelu pomiędzy publicznością i autorem wydawnictwo pełni rolę buforu. To ono zaprasza na spotkania, chwali się tytułem i zgłasza do nagród, to ono wysyła książki do recenzji. To nie jest proste w sytuacji, kiedy na rynku jest nadprodukcja oferty wydawniczej. Trzeba mieć przetarte ścieżki a i tak przyjmować wiele odmów. Trud zorganizowania udanego spotkania autorskiego to nie tylko sprawy techniczne jak sala, prowadzący, fotograf, ale przede wszystkim zgromadzenie publiczności w świecie, w którym jest tysiące konkurencyjnych ofert. Czasem zadbanie o promocję tytułu to wchodzenie oknem, kiedy drzwi są zamknięte. Czasem zmierzenie się z krytyką, ostrą, niesprawiedliwą albo przeciwnie trafną i ciętą. Trzeba się wtedy podnieść, otrzepać skrzydełka i nieść dobrą nowinę dalej. Nie każdy to potrafi, kiedy chodzi o jego własne, eksplorujące wrażliwość i eksponujące ważne przekonania, dzieło.
Czy mnie na to stać?
Innymi słowy, decyzja o selfpublishingu powinna być podjęta przy uwzględnieniu zasobów: doświadczenia, kontaktów, możliwości logistycznych i przede wszystkim emocjonalnej i mentalnej gotowości do podjęcia nowej roli. Kwestia finansowa – o której zwykle się mówi najczęściej i przede wszystkim w tym kontekście – moim zdaniem jest na samym końcu.


