Wsiądź do pociągu

Peter Shankman, przedsiębiorca i prelegent na konferencjach biznesowych miał oddać swój tekst wydawcy w ciągu dwóch tygodni – wiedział, co chce napisać, ale nie miał wcześniej na to czasu. Wykupił podróż do Tokio – po piętnastogodzinnym locie wypił kawę na lotnisku w Tokio i wsiadł do samolotu, by wrócić do domu. Wrócić z pierwszą wersją książki. Ten sposób Cal Newport, autor Pracy głębokiej określa 'wielkim gestem’ na rzecz skupienia się w swojej pracy twórczej. Nie namawiam nikogo na marnotrawienia paliwa lotniczego i pogłębiania śladu węglowego, ale doceniam w tej opowieści potwierdzenie tego, co być też już wiesz.

Świetnie się pisze w podróży.

Ilekroć wsiadam do pociągu dalekobieżnego, wiem, że to będzie kilka wspaniałych godzin pisania (nawet jeśli pociąg jest pełen znajomych również jadących na targi książki). Zdarzy się tak, o ile zadbam o warunki do tego. A więc kupuję bilet w Wagonie Ciszy i jestem tą osobą, która zwraca uwagę, jeśli ktoś jest głośno wbrew zasadom tej przestrzeni (jeśli w składzie nie ma Wagonu Ciszy, zabieram ze sobą słuchawki). Wybieram fotel ze stolikiem i przy oknie (wiadomo). Nie podłączam się do wifi oferowanego przez InterCity i nie umawiam się na kawę w Warsie. Można przegadać tą podróż ze znajomymi albo napisać kolejny rozdział, wybór należy do nas.

Świetnie się pisze w hotelach.

Równie dobrze pracuje się w hotelowych pokojach. Tu również powołam się na Cala Newporta, który twierdzi, że Joanne Rowling wyprowadziła się z własnego domu do luksusowego hotelu Balmoral, żeby napisać finał swojej bestsellerowej serii o Harrym Potterze. Wiem, nie każdy może sobie pozwolić aż na Balmoral, ale też nie jest tak, że kilka nocy w ładnym, cichym miejscu z obsługą są aż taką zachcianką by jej sobie bezwzględnie odmawiać. Spróbuj i przekonaj się, czy w białej hotelowej pościeli odsypiasz ostatnie miesiące wysiłku i przeciążenia, czy pracujesz 'głęboko’ nad swoim tekstem tak jak rzadko kiedy.

Świetnie się pisze w kawiarniach.

Dla wielu osób to ulubione miejsce do pracy. Widzę jak zamawiają kolejne kawy, tłuką klawiaturę, wyglądają jakby obok mógł przejść front, a oni by nie zauważyli. Być może tobie też odpowiada 'tło’ kawiarni do pracy. Jeśli o mnie chodzi, lubię w takim miejscu posiedzieć i pozwolić sobie na swobodny przepływ myśli, czasem robię notatki albo analizuję konkretny fragment. Ale nie umiem pracować w kawiarni na etapie pisania właściwego tekstu. Krótki sprint – tak, na długie dystanse to miejsce zdecydowanie nie dla mnie.

Świetnie robi zmiana miejsca.

Od czasu do czasu, szczególnie kiedy czujesz, że utknęłaś z pisaniem, można 'małym gestem’ zmienić swoją perspektywę. Przestawić biurko. Usiąść z odwrotnej strony przy stole. Przenieść się z pisaniem z pokoju do kuchni. Usiąść przy oknie, na balkonie, na ławce w parku. Jeszcze lepiej działa przeniesienie akcji w nowe miejsce, poszukanie nowej perspektywy również wewnątrz tekstu. Spróbuj.

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Co pomaga w pisaniu

Nie rób tego z GenAI, kochana!

Na marginesie dyskusji wywołanej wywiadem udzielonym przez Olgę Tokarczuk podczas kongresu Impact 2026 odnoszę się do najczęściej używanych argumentów. Korzystanie z GenAI w czasie pracy

Szczegóły »
Co pomaga w pisaniu

Wsiądź do pociągu

Peter Shankman, przedsiębiorca i prelegent na konferencjach biznesowych miał oddać swój tekst wydawcy w ciągu dwóch tygodni – wiedział, co chce napisać, ale nie miał

Szczegóły »