Zrobionego nie widać

Tak mówiła moja koleżanka, na sytuację, w której dom lśni, cieszy porządkiem w szafach, otula przyjemnym klimatem i zaprasza do odpoczynku. Niezrobione widać od razu: brudna podłoga, skotłowane ciuchy na krzesłach, blaty pełne niepozmywanych garów, wypalone świece i pusta puszka od herbaty.

Jeśli czytając książkę,

twoja intonacja nie utyka na błędach interpunkcyjnych,

nie zatrzymują cię literówki,

nie zastanawiasz się, czy na pewno tak się pisze: *sharmonizowany, *a nóż widelec, *ekstramalny,

od razu widzisz, jaki jest zapis dat i liczebników,

to znaczy że została zrobiona korekta, a nawet dwie.

Jeśli czytając zbiór opowiadań,

wiesz, kto co mówi w dialogu, mimo że nie ma didaskaliów,

nie ziewasz nad zbędnymi opisami,

nie drażni cię kwiecisty język albo wydumana frazeologia,

akapity nie są jednym zdaniem, złożonym z kilkunastych zdań podrzędnych,

to znaczy, że została zrobiona redakcja językowa.

Jeśli czytając powieść,

nie czekasz aż drobiazgowo opisana postać pojawi się jeszcze raz,

nie irytujesz się zbiegami okoliczności, które służą tylko do tego, żeby akcja szła dalej,

rozpoznajesz, kto mówi po tym, jak mówi i czego chce,

nie dziwi cię, jak można śpiewać, we świecie, w którym nie ma muzyki,

to znaczy że została zrobiona redakcja literacka.

Jeśli czytając non-fiction,

nie zaglądasz nerwowo do Wikipedii, żeby sprawdzić, czy na pewno ten król wtedy rządził,

nie piszesz do znajomego biologa, żeby dopytać, czy słyszał o takim zjawisku u gadów (bo wygląda na to, że autor myli je z płazami),

nie mamroczesz pod nosem, „Ależ to było wydane po polsku!” albo „Wielu innych już to kwestionowało!”

nie krzywisz się z przekąsem, bo autor znów wpadł w pułapkę stereotypów i uproszczeń,

to znaczy że została zrobiona redakcja merytoryczna.

Kiedy pierwszy raz biorę książkę do ręki, zawsze najpierw czytam stronę redakcyjną.

To tam powinny być wymienione te wszystkie osoby, które pracowały, żebyśmy czytając mogli cieszyć się lekturą i korzystać z niej do woli, bez oglądania się na to, co nie zostało zrobione. Pusta strona redakcyjna to jasny przekaz: spodziewaj się najgorszego.

 

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Od pomysłu do premiery

Od czego zacząć?

Sprawa zdecydowana: wydajesz samodzielnie! I co teraz? Masz do wyboru co najmniej kilka ścieżek. Beta czytanie Wybierz kilka osób i poproś o uważną lekturę swojego

Szczegóły »
Od pomysłu do premiery

Jak pisać o szczęściu

żeby nie było cukierkowo i pompatycznie? Bo przecież nie jest tak, że literatura ma być tylko o tym, co złe, smutne, wstydliwe, traumatyczne i nieznośne

Szczegóły »
Od pomysłu do premiery

Publikacja dostępna, czyli jaka?

Polska wdrożyła Europejski akt o dostępności ustawą o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze (26 kwietnia 2024 r.). Obowiązek zapewniania

Szczegóły »