Ogranicz telefon

I zrób to na tyle sposobów, na ile tylko się da! I nie tylko w czasie pisania, ale w ogóle! Sięganie po smartfona najpierw jest uzasadnioną koniecznością, później staje się naszym nawykiem, a ostatecznie jest uzależnieniem i najskuteczniejszą trucizną dla naszej umiejętności skupiania uwagi, głębokiej refleksji i swobodnej pracy umysłu.

Pamiętasz te czasy, kiedy telefony były tylko stacjonarne? A kiedy nie było w nich internetu? A kiedy nie zawierały tysiąca aplikacji i gierek? A kiedy nie wysyłały powiadomień o nic nie znaczącym komunikacie z social mediów? No właśnie. Pojawiają się pomysły, żeby znów używać takich telefonów, które służą tylko do dzwonienia. To utopia, ale – jako idea – warta rozważenia.

Są osoby, które z uzależnienia wychodzą radykalnym krokiem, inne potrzebują robić to stopniowo i konsekwentnie. Jeśli wątpisz, czy ten problem dotyczy także ciebie, na początek możesz zrobić tzw. detoks cyfrowy i dać odpocząć swojemu umysłowi od telefonu przez tydzień urlopu. Wyciszyć, wyłączyć, zostawić w szufladzie. Jeśli przez pierwsze 72 godziny odczuwasz irytację, niepokój, lub wręćż złość i lęk, to są oznaki tzw. głodu. Później powoli przychodzi etap odrętwienia, rezygnacji, nudy, by wreszcie pojawiło się zaciekawienie  i możliwość zanurzenia się w swoich myślach na długo i głęboko.

Oto lista rzeczy, która sprawdziła się u mnie, kiedy poczułam, że telefon zajmuje zbyt dużo miejsca w mojej codzienności:

  • jako pierwsze odinstalowałam gry –  przestałam grać na telefonie dla zabicia czasu;
  • zablokowałam powiadomienia z social mediów i poczty elektronicznej – na 99,99% wszystkie mogą poczekać;
  • przestałam używać telefonu w funkcji budzika, po to żeby nie leżał koło łóżka i żeby po niego nie sięgać ani przed snem, ani po przebudzeniu;
  • mam ustawiony tryb „nie przeszkadzać” na najbardziej cenne godziny, czyli ten moment dnia kiedy najbardziej zależy mi na skupieniu (u mnie to od 8.00 do 13.00); również w czasie spotkań (w domu, w pracy i na mieście) oraz na stałe wieczorem po 21.00;
  • przestałam nosić telefon na spacery z psem, czyli trzy razy dziennie przez pół godziny albo dłużej idę i skupiam się na tym, jak wygląda mój las, co ciekawi mojego psa i jak się czuję tego dnia w tym momencie;
  • nie nagrywam rolek ani filmików, ich obróbka jest bardzo czasochłonna i angażująca w używanie telefonu;
  • przestałam zabierać telefon na treningi – nie rejestruję trasy ani postępów,
  • sporadycznie robię selfi na pamiątkę;
  • na wyjazdy zabieram aparat fotograficzny;
  • trzymam telefon w jednym miejscu, nie noszę go ze sobą po domu, żeby był pod ręką,
  • wyczyściłam telefon z aplikacji, które powodowały, że spędzałam z nim czas,
  • w kawiarni kiedy siadam przy stoliku wyciągam z torby notes i długopis.

Co się nie sprawdziło (u mnie, ale może jest opcją dla ciebie):

  • limity korzystania – szalenie mnie irytowało, że nie mogę czegoś dokończyć, tylko dlatego, ze odliczany czas się skończył;
  • usunięcie aplikacji social mediów, bo wchodziłam do nich przez przeglądarkę;
  • wyciszenie telefonu na cały dzień.

Mogę to podsumować, że słabo działają na mnie zakazy o 100% obostrzenia, natomiast skuteczne jest limitowanie okazji, pretekstów i powodów by sięgać po telefon.

A tutaj ciekawa rozmowa o tym, co nam robi ciągłe zaglądanie do telefonu: Cyberzaburzenia, czyli dzieci, rodzice i ekrany – Fundacja Kosmos Dla Dziewczynek

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Co pomaga w pisaniu

Nie rób tego z GenAI, kochana!

Na marginesie dyskusji wywołanej wywiadem udzielonym przez Olgę Tokarczuk podczas kongresu Impact 2026 odnoszę się do najczęściej używanych argumentów. Korzystanie z GenAI w czasie pracy

Szczegóły »
Co pomaga w pisaniu

Wsiądź do pociągu

Peter Shankman, przedsiębiorca i prelegent na konferencjach biznesowych miał oddać swój tekst wydawcy w ciągu dwóch tygodni – wiedział, co chce napisać, ale nie miał

Szczegóły »