Z jakiego miejsca w sobie chcesz pisać…

…a dokładnie na bazie jakiej emocji? Niesie cię wkurw, napędza ambicja, a może nostalgia za tym, co minęło, domaga się głosu? Jak wiadomo, nie ma złych emocji. Każdej z nich potrzebujemy, każda przynosi nam wiadomość, o nas i naszym świecie wokół, każda może też przyczynić się do naszego rozwoju twórczego. Warto zastanowić się, na jakim paliwie jest zbudowana twoja motywacja do wysiłku, mierzenia się z trudnościami, poszukiwań i odsłonięcia cząstki siebie innym.

Złość jest świetnym paliwem, żeby zacząć. 

To może być sprzeciw wobec tego, o czym się nie mówi, co jest przemilczane, tabuizowane, uznawane za pewnik. Może to być chęć konfrontacji z tym, co jest mówione o nas. Krzywdząca ocena innych może być świetnym (choć bolesnym) motywacyjnym kopniakiem. Może to być złość na system, potrzeba wyrażenia swojego zdania o niesprawiedliwości, opresji, przemocy czy zmowie milczenia. Może to być chęć odwetu na tych, którzy nas skrzywdzili, odebrali nam cząstkę siebie, naruszyli granice, zlekceważyli czy upokorzyli.

Całkiem blisko leży ambicja.

Chęć, by się pokazać w nowym świetle, inaczej niż dotąd, jako osoba pisząca, publikująca, czytana, chwalona i komentowana. Osoba znacząca, wnosząca coś ważnego, inspirująca innych. Wielu moich autorów i autorek pracuje na tym gruncie, dzieląc się swoim doświadczeniem zawodowym i życiowym. Gdzieś tu leży też jedna z moich motywacji, kiedy piszę tego bloga. Ambicja może prowadzić do świetnych efektów, o ile nie sprzymierzy się z perfekcjonizmem i nierealnymi oczekiwaniami co do wyników.

Tu z pomocą przychodzi ciekawość.

Moim zdaniem to najbardziej twórczogenna emocja, złożona z gotowości do eksploracji, otwartości na nowe, zdolności do radzenia sobie z niepewnością (brakiem natychmiastowej odpowiedzi) i chęci uczenia się i doświadczania nowych rzeczy, nawet jeśli wiąże się to z trudnościami i porażkami. Ciekawość w pisaniu objawia się w ciągłym zadawaniu pytań (A co by było gdyby…?), w gotowości do zmiany tekstu, pracy z nim, w wytrwałym poszukiwaniu informacji, robieniu głębokiego, rzetelnego reaserchu, otwartości na uwagi recenzenckie i redaktorskie, radości, kiedy coś nas zaskakuje (na przykład postać zaczyna „żyć własnym życiem”), satysfakcji z dotarcia w nowe, nieznane nam dotąd miejsce w pisaniu.

Smutek, żal i tęsknota również mogą zapraszać do pisania. 

Trudne, bolesne przeżycia (śmierć, doświadczenie przemocy, macierzyństwo) to wielki zasób emocjonalny. To studnia bez dna. I z pewnością jest tak, że pisanie pomaga ułożyć w sobie te emocje, spotkać się z nimi inaczej niż dotąd, uwolnić je, a jednocześnie siebie przeprowadzić przez stratę, żałobę, rozpacz i rozczarowanie. Jedyna trudność polega na tym, żeby odróżnić, kiedy nasze pisanie jest pisaniem terapeutycznym, a kiedy zaczyna się pisanie literatury i transformujemy nasze przeżycia w coś nowego.

Nasze motywacje mogą być złożone.

Bo też nie jesteśmy jednowymiarowi, a przestrzeń, kiedy będziesz pracować nad książką, jest rozległa i złożona. Pojawią się też nowe emocje i niektóre zapewne mocne cię zaskoczą.

 

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Jak iść własną ścieżką

Debiut nie musi być spektakularny

Pamiętam jak dziś premierę Białych zębów Zadie Smith. Fanfary na cały świat, mnóstwo recenzji, same zachwyty, polskie wydanie przeczytałam na jednym wdechu, żeby tak jak

Szczegóły »
Jak iść własną ścieżką

Trudno wszystkim dogodzić

Na pewno znasz to powiedzenie, o tym, że nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby nas wszyscy lubili. Zgoda na to, że nasze teksty nie będą wszystkim

Szczegóły »