Z planem czy bez planu?

Są autorzy, którzy rzucają się na żywioł i piszą, co im tylko do głowy przyjdzie w związku z tematem (i poza nim), a dopiero później porządkują materiał. Inni przeciwnie, długo i szczegółowo analizują, opowiadają i rozpisują, o czym będzie ich książka i dopiero na podstawie bardzo szczegółowego konspektu zaczynają pisać.

Nie jestem zwolenniczką żadnej z tych opcji. Dobrze wiedzieć, o czym chcesz pisać i dla kogo. Pisanie „cokolwiek przyjdzie mi do głowy” bywa trudne w uporządkowaniu, często wymaga przepisywania (w znaczeniu: pisania na nowo) całych fragmentów. Piszący często tracą kierunek w połowie pisania, zaczynają błądzić po manowcach, tracą czas na pisanie fragmentów, które są usuwane w redakcji.

Ale druga skrajność też nie jest dobra. To wydawnictwa często oczekują szczegółowego spisu treści. To również przyzwyczajenie szkolne i akademickie. Problem polega na tym, że spis treści traktowany jako zobowiązanie, ślepo i bezkrytycznie, często nie sprawdza się w pisaniu. Coś, co ładnie wygląda sformułowane hasłowo, niekoniecznie wcale dobrze się pisze i „siedzi” obok siebie.

Widziałam wiele szczegółowych konspektów, z których nic nie wyniknęło!

Napisanie książki według bardzo szczegółowego spisu treści/konspektu bywa strasznie nudne! Dla wielu okazuje się żmudnym wypełnianiem stron bez pola do kreacji, inwencji, zabawy. A w pisaniu niesie nas właśnie to.

Ta metoda – szczegółowo rozpisany i przedyskutowany konspekt – sprawdza się w pracach zbiorowych lub zespołowym pisaniu na przykład scenariusza serialu, gdzie każdy ma do napisania jedynie ułamek całości i musi widzieć, gdzie są jakie treści pisane przez kolegów.

Co więc działa według mnie najlepiej?

Monitorowanie własnych postępów i regularne analizowanie struktury pracy. Brzmi skomplikowanie, ale tak nie jest. To naprzemienne korygowanie toru ruchu z lotu ptaka z nurkowaniem na głębinę w poszukiwaniu skarbów.

Prawdopodobnie robisz to intuicyjnie.

Powiedzmy, że piszesz maila do ważnego klienta. Jeden akapit, drugi. W połowie trzeciego przerywasz na chwilę. Czytasz całość. Nie, jednak trzeba zacząć inaczej, a akapity zamienić kolejnością.

Właśnie to zrobiłaś! Skorygowałaś strukturę całości, jednocześnie wybierając miejsce, gdzie powinnaś teraz pracować. Trochę przypomina to układanie puzzli – raz patrzymy na cały obrazek, raz wypatrujemy szczegółów i sprawdzamy się, gdzie pasują.

Żeby tak pracować w trakcie pisania obszernego tekstu trzeba stosować w pliku kilka technik edytorskich oraz raz na jakiś czas popatrzeć na schemat pracy poza tekstem. Można też wesprzeć się i popracować nad tym wspólnie z życzliwą redaktorką.

Dodaj komentarz

Polecane posty:

Jak iść własną ścieżką

Debiut nie musi być spektakularny

Pamiętam jak dziś premierę Białych zębów Zadie Smith. Fanfary na cały świat, mnóstwo recenzji, same zachwyty, polskie wydanie przeczytałam na jednym wdechu, żeby tak jak

Szczegóły »
Jak iść własną ścieżką

Trudno wszystkim dogodzić

Na pewno znasz to powiedzenie, o tym, że nie jesteśmy zupą pomidorową, żeby nas wszyscy lubili. Zgoda na to, że nasze teksty nie będą wszystkim

Szczegóły »