Uważam, że potterowski świstoklik to trafne określenie na magdalenki Prousta, domowe ciasteczka, które zamoczone w herbacie, uruchomiły przepastny krajobraz wspomnień i refleksji, słów i talentu, by to opisać. Jak podaje fandom Harrego Pottera „świstoklik (ang. portkey) to magiczny przedmiot, który umożliwia teleportację z miejsca na miejsce każdemu czarodziejowi niezależnie od tego, gdzie się znajduje. Świstoklik powinien być tworzony ze zwykłego przedmiotu, na który inni nawet nie zwrócą uwagi i nie zechcą go podnieść”.
A więc to nie musi – a nawet nie powinno – być nic wielkiego/wartościowego.
Sparciały pas do ostrzenia brzytwy, metalowy guzik z orzełkiem, skrzypiący stołeczek z oderwaną nogą, stara gazeta, wycinki w zeszycie, nieskasowany bilet, lista na zakupy, zdjęcie bez podpisu, pocztówka z zatartym tekstem, wyszczerbiony kubek, chustka na głowę, ciemne, grube rajstopy, wzór do haftowania, koszyczek na szklankę, serwetka do święconki, zazdrostka, pas do pończoch, poczerniałe sitko do herbaty, durszlak z obitym brzegiem. Flakon po perfumach, pudełko z resztką pasty do butów, krem na odciski, maść tygrysia, zapach mokrej wełny, dym z ogniska. Młode ziemniaki z koprem, woda z posmakiem rudy żelaza, landrynki, visolvit, smalec ze skwarkami.
Przesuwasz palcami po znajomej fakturze, wdychasz zapach, czujesz tamten smak. I już tam jesteś. W tamtym miejscu, w tamtej przestrzeni świata, do którego nie da się inaczej wrócić.
Cokolwiek tam zostawiłaś, znów możesz po to w swojej wyobraźni sięgnąć.
Świstokliki nie działają w nieskończoność. Mają moc dopóki wyrażasz tamte emocje, również te trudne!, tulisz żal i tęsknotę za tym, co było i minęło, dopóki opowiadasz historię, która jest do wyrażenia w całej swojej złożoności, urodzie i trudzie. Kiedy to zrobisz, świstoklik spłowieje i stanie się zwykłą pamiątką, przedmiotem schowanym w pudełku, które ktoś kiedyś wyrzuci do śmieci.
Świstoklik może też być fleszem wspomnienia, kadrem pamięci.
Moim był las, w którym jako dziecko zbierałam jeżyny latem, sosnowy las z drogą prowadzącą do nieużywanych torów. Zostawiłam tam Bliskość i Zwyczajność. Innym świstoklikiem była piaszczysta droga ze śladami ciężarnych żółwic, kolejnym była ścieżka, którą od strony Suchych Rzek wchodzi się przez Przełęcz Orłowicza na Połoninę Wetlińską. W obu tych miejscach zostawiłam Wielki Zachwyt. Ale świstoklikiem mogą też być ciężkie, ciemne drzwi, za którymi panował półmrok i specyficzny zapach. Zostawiłam tam Rywalizację i Samowolność.
Dbaj o swoje świstokliki. Możesz postawić na nich cały świat przedstawiony.

